OPINIE NA TEMAT ŻYWIENIA
OPTYMALNEGO |
Ta strona czeka na Twój list !!!
Drodzy Państwo,
Przysyłajcie mi na adres optymaln@poczta.onet.pl opisy Waszych przygód z dietą optymalną, z jakich chorób wyleczyliście się, a może ta dieta Wam zaszkodziła? - o wszystkim proszę pisać, każdy list znajdzie się na stronie.
Autor strony - Wiesław Kaniowski
28.08.2000r. - I oto nadszedł pierwszy list - od pani Marty Lander z Kanady:
Gratuluje powstania nowej strony optymalnych! Propagowanie i wymiana poglądów jest potrzebna zwłaszcza, ze dieta interesuje się coraz więcej zdrowych i chorych na całym świecie. Dietę stosuje od marca, a wiec pół roku. Początkowo robiłam masę błędów i w ciągu miesiąca utyłam 2 kg. Jestem jednak uparta i postanowiłam najpierw nauczyć się prawidłowego stosowania a później wyrazić opinie. Opłacało się!!! Pojechałam na wczasy optymalne do Ustronia (mój list jest na stronie Irka w dziale " Listy 4 "). Okazało się, ze warto było odbyć podroż aż z Kanady, żeby nauczyć się i zobaczyć na własne oczy co ta dieta może z człowiekiem zrobić. Widziałam ludzi schorowanych u których po dwóch tygodniach widać było znaczna poprawę. Moja koleżanka przestała brać tabletki insuliny ( cukrzyca ) już po 2 tygodniach. Moja corka-nastolatka pozbyła się 4 kg. sadełka i nadal powoli chudnie. Ja jestem lżejsza o 5 kg. cholesterol ( ten zły) obniżył się o 5% . To wszystko w tak krótkim czasie. Zaopatrzyłam się w książki dr. Kwaśniewskiego , które to są bardzo pomocne. Po pewnym czasie ważenie produktów jest zbędne, tylko początkowo konieczne. To było najbardziej pracochłonne. Łączę pozdrowienia Marta Lander Calgary- Kanada mój e-mail: marta.lander@home.com P.s. Jesteś z moich stron. Pochodzę ze Starachowic. Tam się urodziłam, wychowałam i kilka lat pracowałam.
Witam pani Marto! Dziękuję bardzo za list, ukaże się na stronie już niedługo. Tak jak Pani mówi wymiana poglądów pomiędzy optymalnymi jest konieczna, dlatego ja zorganizowałem podstronę opinie (przyznam się, że na ten pomysł wpadłem dzięki stronie Irka). Popełniała Pani masę błędów - zupełnie jak ja. Serdecznie pozdrawiam - W. Kaniowski PS. Proszę o odpowiedź na ten list, bo chciałbym mieć pewność czy dotarł.
Witam Pana List otrzymałam, dziękuje. Na stronie Irka jest mój list z pobytu w Arkadii, ale nie wiem, czy to dobry pomysł, żeby pan go umieścił na swojej stronie. Oprócz dobrych stron i zalet wczasów bardzo krytycznie oceniłam warunki i ceny. Pewnie naraziłam się osobom kierującym hotelem (nie Arkadia). Myślę jednak, ze krytyka tez jest potrzebna, jeśli ma być lepiej... Umieszczenie listu zostawiam do pana dyspozycji. Po przeczytaniu moich wspomnień z pobytu, proszę napisać co pan o tym myśli. Pozdrawiam Marta Lander.
Witam serdecznie, Bardzo chętnie zamieszczę Pani list ze strony Irka, za zgodę dziękuję. Mam napisać co myślę o wczasach optymalnych, dobrze - bardzo chętnie się wypowiem w tej sprawie. Rzeczywiście wczasy w hotelu "COLONIA" są stanowczo za drogie dlatego bardzo minie to dziwi - przecież optymalni mając najlepszą pracę mózgu wśród ludzi powinni odróżniać dobro od zła, więc spróbuję to wytłumaczyć w taki sposób: skoro ceny w hotelu są tak wysokie, to widocznie jest to konieczne, choć dla wczasowiczów wielce niekorzystne, dlaczego tak jest nie wiem. Serdecznie pozdrawiam - W. Kaniowski PS. Proszę mnie "panem" nie tytułować - mam dopiero 14-ście lat I jeszcze ta sama prośba co w poprzednim liście - odpowiedź.
Cześć Nie bardzo chce mi się uwierzyć, ze 14 latek może zrobić tak dobra stronę, a poza tym mieć tak dojrzale poglądy. Nawet styl pisma jest godny conajmniej maturzysty! To nie do wiary! A może jesteś poprostu wybitny? Nie wiem, chociaż w życiu pracowałam wiele lat ucząc w Liceum, osoby tak dojrzale spotkałam może kilka razy. Gratuluje! Problem w Polsce polega na gwałtownej chęci wzbogacenia się już i teraz nie patrząc dalej... To smutne, ale taka jest świadomość ludzi. Twoja stronę będę śledzić wyjątkowo. Pozdrawiam Marta Lander
Witam, Po pierwsze chciałbym podziękować za słowa uznania, które chyba są trochę przesadzone: przecież taką stronę jak moja nie jest trudno stworzyć, a jeśli chodzi o styl pisma, nie uważam żeby był jakiś wyjątkowy - na pewno wielu moich rówieśników pisze podobnie, a jeśli o moje poglądy, jak je Pani nazywa nazywa "dojrzałe" - odpowiedź brzmi: jako optymalny poglądów nie mam, znam poprostu wiedzę dra Kwaśniewskiego. Serdecznie pozdrawiam - W. Kaniowski
Witam Napisze więcej za kilka dni, bo jestem bardzo zajęta i brak mi czasu. Początek roku, obóz córki, praca zawodowa itp. rozumiesz chyba jak to jest?
A oto ów list, którego oryginał znajduje się na stronie Irka Bielenia:
WSPOMNIENIA Z WCZASÓW W ARKADII w Hotelu COLONIA.
Irku Wiem, ze jeszcze nie wróciłeś z urlopu, ale mój list poczeka cierpliwie... Jak obiecywałam, tak tez czynie opisując "wielka podróż po zdrowie i wiedze" do Polski. Przyjechałam do Ustronia 11lipca. Okolice piękne jak z bajki. Nigdy wcześniej nie byłam w tych stronach. Okazały i całkiem ładny budynek hotelu "Colonia" tonie w soczystej zieleni. Po załatwieniu formalności w recepcji zamieszkałyśmy ( ja z nastolatka-corka i moja koleżanka z Polski) w pokoju #103. Natychmiast zorientowałam się, ze zrobiłyśmy błąd zamawiając jeden pokój dla 3 osób. Można było zamówić jeden dwuosobowy i jeden jednoosobowy ze wspólną łazienką. Szkoda, ze nikt nas nie poinformował o takiej możliwości. Ścisnęłyśmy się wiec w tym pokoju i nawet zadowolone zabrałyśmy się za rozpakowanie bagaży. Wieczorem p. doktor przepisała nam zabiegi (prądy selektywne). Rano przy śniadaniu poznałyśmy przemiłą p. Teresę, która praktycznie była najważniejszą osoba: od pilnowania naszego wyżywienia, szkoleń poprzez wszelkie problemy, zajmowała się wszystkim i wszystkimi. To dzięki Niej istnieje ten ośrodek i podziwiam Ja bardzo za poświęcenie, prace i masę entuzjazmu. Ze względu na wykłady i szkolenia warto było tu przyjechać... Musze tu oddzielić "Wczasy Optymalne" od warunków hotelowych i o tym napisze za chwile. Wykupiłam wszystko co się da i co było zalecane, a wiec : 1) Prądy selektywne-10 po 25zl. (ja i córka to 50zl.) za jeden zabieg. 2) Masaze-koszt w zależności od rodzaju masażu np.odchudzajacy-35zl. kregoslup-15zl. Musze dodać, ze nie spotkałam lepszego masażysty od p. Grzegorza. Takich jak on poprostu nie ma! Efekty były niemal natychmiastowe. A teraz refleksje "hotelowe" W recepcji hotelu jest wywieszony cennik, który zaskoczy nawet "analfabetę biznesowego" Oto: Sauna - 10zl. za godzinę OD OSOBY To niezbyt zrozumiale. Czy potrzeba więcej prądu czy węgielków czy wody dla 2 czy nawet 3 osób? Łatwo obliczyć, ze koszt sauny dla 2 osób to już 20zl. za godzinę. Sauna wiec była w większości pusta, a wiec zarobek żaden... A mogła zarobić 100-120zl. dziennie. Na taki "business nie pozwoliłby sobie chyba nikt na " zgniłym zachodzie". Sprawa następna: W pokojach i w recepcji wywieszono ogłoszenie, ze wrzątek można brać z recepcji i ze stołówki. Ze względu na cenę kawy-6.80 zł. z 25ml. śmietanki nie było chętnych na codzienne kupowanie tego drogocennego napoju. Braliśmy wiec wrzątek i parzyliśmy własną kawkę. Wkrótce, żeby "zachęcić" do kupowania kawy zlikwidowano możliwość wrzątku ze stołówki i pozostała recepcja. A to tez duży błąd, bo przecież przebywając w stołówce cos tam się zawsze kupowało np. sernik, lody, piwo czy lampkę wina, a tak to pomalutku diabli brali każdego o omijaliśmy stołówkę jak złe licho. Na nieszczęście prawie cały czas mojego pobytu lalo jak z cebra i było zimno. W dodatku ośmieliłam się wziąć kąpiel i woda zalała niższe piętro. Nasza łazienka w remoncie... Zaczęłam wiec walczyć o jakiś grzejnik do pokoju, bo szczekanie zębami mnie nie bawi, zresztą szkoda zębów. Po długich i ciężkich cierpieniach zdobyłam grzejnik, którym dzieliłyśmy się uczciwie z sąsiednimi pokojami. Podsumowując chce podkreślić najważniejsze: Wczasy optymalne są naprawdę wspaniale ze względów leczniczych, chociaż nie na przeciętną kieszeń. Potrzeba własnych ośrodków "Optymalnych" a na to chyba jeszcze nie ma pieniędzy, żeby mieć własny ośrodek. Ogólne zasady prowadzenia biznesu w Polsce zaprzeczają zdrowemu rozsądkowi i prowadza wcześniej czy później do "plajty" Utrzymanie całego zastępu obsługi przy bardzo malej frekwencji prowadzi do nikąd... Wiele domów wczasowych świeci pustkami a dlaczego? Irku, jeśli Twoja cenzura puści, umieść ten list na stronie. Nie chodzi chyba tylko o " lakierowanie", bo i krytyka jest potrzebna...
Łącze pozdrowienia Marta Lander.
P.S. Monika (moja córka) schudła 5kg. i stosuje dietę z nadzieja i entuzjazmem. Ja jestem lżejsza 4 kg. i czuje się jak nastolatka.
5 listopada 2000 - List od Łukasza ze Szczecina:
Mam na imię Łukasz mam 16 lat jestem ze Szczecina i od 8 roku życia choruje na Bielactwo. Białe plamy mam wszędzie na twarzy , rękach , plecach , nogach ! Wstydzę się pokazać na plaży , nawet w w-fizycznym nie ćwiczę ! Niemoge chodzić w krótkich bluzkach wstydzę się ! Nie wiem co będzie dalej martwię się ta choroba ! Proszę o pomoc jak wyleczyć ta chorobę ! Próbowałem się leczyć u pana Zielinskiego na ul. Kopernika 4 w Szczecina na lampach ale żadnych skutkow. Slyszalem o diecie optymalnej ! Proszę napisać jak mam się leczyć i co stosować bo inaczej nie mam chęci do życia :( mój e-mail Bufalo@poczta.fm ZROZPACZONY 16_latek
Witaj Łukaszu!
Nie jestem lekarzem optymalnym dlatego nie mogę Ci dużo
powiedzieć na temat leczenia bielactwa, na mojej stronie jest
jeden artykuł na temat bielactwa, jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś
przeczytaj go. Ja osobiście poradziłbym Ci odwiedziny w jednej
z Arkadii (ich spis znajduje się na stronie Irka Bielenia; adres
strony w "linkach"). W Twoim przypadku będzie to
trudne biorąc pod uwagę miejsce zamieszkania, ale spróbuj.
pozdrawiam-WK
27 października 2001 - List od p. Krzysztofa z Torunia:
Witam, Po rzuceniu palenia,
dwa lata temu przytyłem 18 kg. Szukałem sposobów pozbycia się
nadwagi i szybko "chwyciłem się" diety Kwaśniewskiego.
Efekty były zdumiewające - bardzo szybko zgubiłem 6 kg, później
jeszcze cztery. Po ok. 8 miesiącach zaczęły się jednak
problemy - uciążliwe zaparcia i bóle w lewej części
podbrzusza. Nie dawałem jednak za wygraną, tymbardziej, że
tego typu jedzenie odpowiada mi smakowo. Piłem różne ziółka
i jadłem tłusto dalej. Jednak dolegliwości stawały się coraz
bardziej uciążliwe. Szukałem kontaktu z dr. Kwaśniewskim (telefonowałem
m.in. do Arkadii w Gliwicach oraz do jego współpracownika, dra
Krupki w Łodzi - zero sensownej pomocy). Wreszcie po wielu próbach
udało mi się "złapać" telefonicznie pana Kwaśniewskiego
w jego domu w Ciechocinku. Przedstawiłem swój problem, a on na
to (wcale nie zaskoczony moimi dolegliwościami): "niech pan
pójdzie do lekarza i powie, by przepisał panu papawerynę 0,04
g i atropinę 0,5 mg - to powinno pomóc". Ja na to, no to
jak jest - głosi pan w swoich książkach (mam wszystkie), że
stosowanie pańskiej diety ma do siebie m.in. to, że lekarzy
konwencjonalnych się omija, a ja mam iść do takiego i
powiedzieć mu, co ma mi zapisać na receptę? Tak - odparł -
ale przepraszam, jestem bardzo zajęty. W ten sposób skończyła
się moja przygoda z dietą dra Kwaśniewskiego. Stosowałem ją
bardzo skrupulatnie, z książkami, notesem i kalkulatorem.
Obecnie, od roku, walczę ze stwierdzonym badaniami zespołem
jelita drażliwego. Dodam, że przed stosowaniem diety nie miałem
żadnych dolegliwości, na nic też nie chorowałem. Co ciekawe,
tę dietę stosowała razem ze mną moja żona i żadnych
perypetii w jej następstwie nie miała. Jednak odeszła od niej,
widząc co dzieje się ze mną. Reasumując, uważam nadal, że
sposób odżywiania się proponowany przez dra Kwaśniewskiego
jest zdrowotnie bardzo dobry, jednakże nie dla każdego. Szkoda,
lubię tłusto jeść.
Pozdrawiam Krzysztof z Torunia
Witam,
radziłbym jednak dalej stosować dietę i cierpliwie czekać, może
kiedyś
wreszcie się uda?
Umieszczę Pański list na stronie, może znajdzie się ktoś kto
Panu pomoże.
Pozdrawiam - Wiesław Kaniowski
3 listopada 2001 - Odpowiedź na powyższy list od p. Krzysztofa:
Szanowny Panie Krzysztofie!
Przeczytałem Pański list na stronie Wiesława Kaniowskiego i
chciałem podzielić się swoimi uwagami. Niestety po przejściu na dietę u wielu osób (nie u wszystkich) pojawiają się
zaparcia. U mnie trwało to ponad rok zanim się to zmieniło. Być
może, było to spowodowane nadmiernym spożyciem tłuszczu i białka
- niestety (a może na szczęście) nie stosuję diety w sposób
ściśle rachunkowy. Ponieważ w szybkim tempie ustąpiły u mnie dolegliwości wrzodowe (dwunastnica) to mniejszą uwagę zwracałem
na zaparcia, zwłaszcza, że przed przejściem na dietę też mi
się zdarzały (miałem też w efekcie hemoroidy). Obecnie po 3,5
latach stosowania ŻO wszystko się unormowało, a także
poprawił się stan moich hemoroidów. Być może, znaczenie miał
fakt, że zwiększyłem spożycie warzyw (papryka, pomidory,
cebula) w granicach dziennej normy węglowodanów. Należy zauważyć,
że ŻO nie leczy wszystkiego i na pewno nie od razu.
Żurek Janusz optymalni@interia.pl
16 czerwca 2002 - Kolejna odpowiedź:
Witam Przeczytałam na Twojej stronie list od pana Krzysztofa z Torunia i chciałabym do tego cos dopisac.Z zespołem jelita drażliwego zostałam zdiagnozowana po długich perypetiach ok 10 lat temu po długich i wnikliwych badaniach.Probowalam przeróżne diety i leki (włączając czysta kodeine-jest to środek przeciwbólowy silnie zatwardzajacy) i nic,probowalam przeróżne diety więcej lub mniej mi pomagające ale końcowy skutek był ten sam.Od pół roku jestem na DO i co mogę stwierdzić mój żołądek był fantastyczny do czasu kiedy nie zwiększyłam odrobinę węglowodanów i zaczęło sie.Zeby list ukrócić w każdym bądź razie moja córka od dziecka ma "luźny stolec" i to zrobiło tez u niej różnice (na DO po raz pierwszy w jej życiu miała normalny).Wiec żeby podsumować cala sprawę mój końcowy wniosek jest taki ze nie wolno mieszać paliw (koniec wiec z ziemniaczkami i mięsem), a jeżeli już ktoś to toleruje to w odpowiednich proporcjach (o czym zresztą dr. Kwaśniewski mówi) ja na razie jestem na etapie powrotu do poprzednich proporcji.Na DO mam dużo innych pozytywnych spostrzeżeń wiec nie chce rezygnowac.A pańska żona myślę ze nie ma wrażliwych jelit czego większość ludzi nie ma.Ciezko jest byc w tej sytuacji wybranym :) Osobiście myślę ze to absolutnie nie była dieta tylko zbieg okolicznosci.Mysle ze w Pana przypadku tak jak i w moim normalne proporcje odpowiadające masie ludzi nie działają tak jak powinny trzeba dostosować indywidualnie ale popieram Wieśka ze tak szybko nie powinien Pan rezygnować ze swojego doświadczenia mogę narazie tylko tyle powiedzieć, ze leki napewno nie pomoga,moze byc lepiej i gorzej ale nie wyleczą a dieta moze.Dalsze spostrzeżenia napisze później kiedy mi się poprawi. Pozdrowienia Marzena
3 sierpnia 2002 - kontynuacja poprzedniego listu:
5 stycznia 2002 - List od p. Jerzego z Myszkowa:
Witaj.! Jestem optymalnym z blisko 4-ro letnia praktyką. Cała moja rodzina z uporem lepszej sprawy pilnuje swojego KORYTKA. Po trzech latach doszedłem do tego, że Zona piecze dla mnie wspaniałe boczki ( podjadane oczywiście przez wszystkich domowników ). Bardzo chciałbym nawiązać korespondencję z innymi optymalnymi z okolic MYSZKOWA 42-300 Być może moje 4 lata przydadzą się komuś, a może ja nauczę się czegoś pożytecznego. Czekam z niecierpiwością Jerzy Ł.
26 stycznia 2002 - List od przyszłej matki:
Cześć. Jestem 23- letnia
przyszła matka (na czerwiec mam termin) i od 1,5 miesięcy
jestem na diecie dra Kwaśniewskiego. Mnie bardzo odpowiada takie
jedzenie, niestety mój mąż z powodu częstych delegacji
zaniechał niektórych zaleceń. Na szczęście ja gotuje obiady:).
Jeśli chodzi o wpływ diety na zdrowie to powiem ze zaledwie po
kilku miesiącach unormowało mi się ciśnienie, które miało
tendencje do skoków nienormalnych w moim wieku. Wyniki badań
miałam takie, ze lekarze się dziwili. Gdyby wiedzieli, ze nie
jadłam warzyw i owoców pewnie by mnie zlinczowali. Mimo ciąży
która jest dużym wysiłkiem dla organizmu (szczególnie
pierwsza) wyniki nie spadły drastycznie. Chciałabym nawiązać
kontakt z innymi kobietami, które pomogłyby mi w późniejszym
żywieniu dziecka. I poradziły co zrobić, gdy nie można zjeść
pozadnego śniadanka np kiełbaski, jajeczniczki. Mam po tym całodzienne
dolegliwości ciążowe. Pozdrawiam. Monika z Bytomia
mój adres: mnowicka@pf.pl
23 luty 2002 - Parę pytań dotyczących diety optymalnej:
Byłam na diecie ok. roku, wszystkie moje dolegliwości ustąpiły teraz wracają, czy to znaczy, że muszę być na diecie żeby się dobrze czuć? Czy ta dieta leczy? (Nigdy nie liczyłam B:T:W ) chciałabym wiedzieć czy jestem jedyna i czy to nie jest niebezpieczne dla zdrowia, czy trzeba konsekwentnie liczyć proporcje. Może ktoś podzieliłby się ze mną swoimi spostrzeżeniami. Dorota ztomczyk1@poczta.onet.pl
11 maja 2002 - Dieta optymalna a nowotwory:
Szanowny Panie!
Mój ojciec (58 lat i dość duża nadwaga) został wypisany za
szpitala z następującymi rozpoznaniami klinicznymi:
Pleuritis exsudativa carcinomatosa dextra
Processus neoplasmaticus disseminatius pulmonum.
Insufficientia respiratoria chronica
Hypertonia arterialis
Cardiomyopathia dilatativa
Cholecystolithiasis.
Obesitas alimentaria.
Angiopathia hypertonica retinae oculi utr.
Varices cruris bilateralis
Noduli haemorrhoidales I / II
Oitis media supp chronica bilateralis
Adenoma prostatae.
Od pewnego czasu stosuje się do zaleceń żywieniowych , pochodzących
z książki "Dieta optymalna". Prosiłbym jednak o
indywidualne wskazówki dotyczące diety, jaka powinien stosować
mój ojciec (osoby z rozpoznaniem nowotworu powinny spożywać więcej
białka niż tłuszczu).
Z góry dziękuje i liczę na szybka odpowiedz.
Mariusz Sobstel (m.sobstel@wp.pl)
P.S. Zgadzam się na ewentualne publikowanie lub przetwarzanie
mojego listu.
Jeśli nie może Pan odpowiedzieć na moje pytanie
to, gdzie mógłbym napisać żeby otrzymać interesujące mnie
informacje.
01 czerwca 2002 - Ciekawy list od wegetarianina:
Proszę nie czynić mnie odpowiedzialnym za błędy ortograficzne w poniższym liście... W.K.
Witam
Czytałem twoją stronę i od razu powiem że mi się nie spodobała.
Na początek do cytatu św. Augusta dodam cytat z Bibli "i
dał bóg ludzią rośliny i owoce i powiedział od tąd będą
dla was pokarmem. No a teraz wymienie swoje uwagi:
Jeśli dobrnąłeś
do tego fragmentu to bardzo się ciesze i dziękuje że raczyłeś
przeczytać. Mam nadzieje że cię przekonałem.
Alan
A oto jak odpowiadałem na poszczególne zarzuty:
Witam,
pozwolisz, że na Twoje zarzuty będę odpowiadał bezpośrednio
pod nimi.
> Witam
> Czytałem twoją stronę i od razu powiem że mi się nie
spodobała.
> Na początek do cytatu św. Augusta dodam cytat z Bibli
"i dał bóg ludzią
> rośliny i owoce i powiedział odtąd będą dla was
pokarmem.
Jesli już to AUGUSTYNA nie Augusta.
> No a teraz wymienie swoje uwagi:
> dieta normalnego człowieka od diety wegetariańskiej
zajmuje 12 razy
> więcej ziemi, a twoja pewnie jeszcze sporo więcej.
Ciekawa teoria...
> Wyobraż sobie teraz sytuacje w kturej wszyscy w polsce są
optymalni.
> Trzeba by wyciąć wszystkie lasy i przynajmniej połowa
ludzi (pewnie
> biedniejszych) musiała by głodować. To nie są mrzonki,
pamiętaj że żywność
> roślinną ktura mogła by wyżywić wielu ludzi zjada np.
krowa i daje pokarm
> np. jednej osobie. Nie chodzi mi tu oczywiście o trawe ale
o pasze np.
> sojowe i o przestrzeń pod uprawe.
Myslisz, że każdy optymalny zjada jedną krowę dziennie?
> Czy zabiłeś kiedyś zwierze które zjadłeś ? Przypuśćmy
ze tak, czy nie
> było ci go żal ? Po co ma ginąć i żyć w strasznych
warunkach parokrotnie
> więcej zwierząt.
Nie jestem oczywiście za męczeniem zwierząt. Powinny zyć w
dobrych
warunkach, a ich śmierć powinna być szybka i bezbolesna. W
przyrodzie już
tak jest, aby jeden przeżył, to drugi musi zginąć. Zapytaj
lwa, czy mu było
żal upolowanej antylopy.
> Trzeba też przyznać że ludzie jedzący dużo mięsa są
bardziej agresywni
> (wiem to po sobie zanim zostałem wegetarianinem)
Adolf Hitler też był wegetarianinem...
> Człowiek jest naturalnym roślinożercą ma jelita 3 razy dłuższe
od
> mięsożerców co sprawia że mięso w nich gnije i wydzila
toksyny.
Mnie się wydaje, że jest inaczej. Człowiek na mały żołądek
i krótkie jelita.
> Wegetarianizm jest stosowany od wielu lat i (oczywiście
przy
> odpowiednim żywieniu) nikomu nie zaszkodził.
Ja słyszałem zupełnie coś innego.
> Słyszałeś może o BSE ? , pewnie tak zapewniam że jeśli
będzie więcej
> mięsa jedzone będzie więcej genetycznych mutacji i.t.p i
większe ryzyko
> wystąpienia podobnych chorób.
Eee tam. A wiesz dlaczego pojawiło się BSE? Bo ludzie chcieli
jeść chude mięso. A
krowa żywiona trawą i paszami zawsze będzie tłusta, zaś żywiona
mózgami
owiec będzie chuda. Gdyby wszyscy byli optymalnymi BSE by nie było.
> Ciekawe dlaczego eskimosi żyją po 50 lat a np. buddyjscy
mnisi ponad
100.
Eskimosi jedzą za dużo białka, więc szybko się starzeją.
> Może uzyskujesz teraz dobre wyniki ale co będzie na dłuższą
mete ?
Ciekawe, może skontaktujemy się za parę lat?
> Teraz opowiem o sobie : kiedy jadłem dużo mięsa miałem
poważne
> problemy z jelitami , kiedy przeżuciłem się na
wegetarianizm problemy
> zniknęły, a dodatkowo moge mniej spać i być wyspany ( ok.
2 godz. krócej),
> jestem sprawniejszy, i czuje się lepiej/
Ja gdy nie byłem optymalnym chorowałem na alergię, od chwili
przejścia na
dietę optymalną zapomniałem o tej chorobie.
> Dlaczego ta diata jest popularna ? To oczywiste że uleganie
własnym
> słabością ludziom odpowiada. Może zacząć pić alkohol
zamiast wody zeby być
> zdrowym ?
Ta dieta jest tak popularna, bo daje efekty. Moja mama była
kiedyś chora na
serce. Jadąc na rowerze po równym musiała się zatrzymać -
serce ją bolało.
Teraz wyjeżdża bez problemu pod górę.
> Jeli obalisz moje opinie przeżuce się na twoją diete ale
wątpie czy ci
> to się uda. Jeśli chceż być konsekwentnym mięsożercą
zagryż jakieś zwierze
> i
> zjedz je surowe razem z wnętrznościami, łatwo jest kupować
gotowy produkt
> w
> sklepie.
Zapewne nie czytałeś książek dra Kwaśniewskiego. Powiem Ci
tylko, że pisze
tam, że człowiek jest przystosowany do jedzenia mięsa już
przetworzonego.
Surowe mogłoby być dla niego niestrawne.
> Mam do ciebie ogromną prożbę zajżyj na strony www.active.most.org.pl
> i www.ok.most.org.pl i poczytaj o wegetarianiżmie,
to na pewno cię
> przekona.
Niestety, nie przekonało mnie.
> Jeśli dobrnąłeś do tego fragmentu to bardzo się ciesze
i dziękuje że
> raczyłeś przeczytać.
> Mam nadzieje że cię przekonałem.
Niestety nie przekonałeś mnie.
Pozwolę sobie zamieścić ten list na stronie, niech sobie inni
poczytają...
I jeszcze jedno: zapisz się na korepetycje z ortografii. Jestem
w 3 klasie
gimnazjum, a jednak piszę "nieco" lepiej.
> Alan
Serdecznie pozdrawiam - Wiesław Kaniowski
http://optymaln.republika.pl
4 czerwca 2002 r. - Riposta wegetarianina:
Witam
Wiedziałem że pewnie nie zrozumiesz tego co ci napisze ale
dalej bedę
próbował cię przekonać.
Najpierw może zajżyj na strone www.active.most.org.pl albo
www.ok.most.org.pl , jeśli przeczytasz te
artykóły może zrozumiesz o co mi
chodzi.
A teraz odpowiem na pare twoich odpowiedzi:
Nie zrozumiałeś dlaczego ludzie jedzący mięso wykorzystują
12 razy więcej
ziemi niż wegetarianie.
Musze więc ci wyjaśnić. Większość pokarmu który zjada
krowa nie przekłada
się na jej masę ale na jej procesy życiowe i jest wydalana w
postaci kału,
moczu no i oczywiście dwutlenku węgla więc nie myśl sobie że
np. 200kg krowa
zjadła tylko 200kg. pokarmu.
Mówisz że słyszałeś że wegetarianizm może być
niebezpieczny, normalne jeśli
ktoś wcina chleb z dżemem i nic innego albo same owoce to się
rozchoruje.
Trzeba jeść np. fasole, groch, i różne kasze które zawierają
dużo białka , a
wegetarianą białko nie szkodzi.
Mówisz że Adolf Hotler był wegetarianinem , przyznam że nie słyszałem
o tym
ale wydaje mi się możliwe. Pamiętaj że nie mówiłem że
wszyscy wegetarianie
są potulni jak owieczki tylko że są mniej agresywni. Einstein
też był
wegetarianinem i wielu filozofów i myślicieli. (Na stroni którą
ci podałem
będzie pisało).
Oczywiście wiem że optymalny nie zjada codziennie krowy a
najprawdopodobniej
jedną albo dwie na rok. Ale po to by je wykarmić trzeba pare ha
ziemi. A
wegetarianinowi wystarczy 0.15 Ha to różnica jest ogromna. (już
wyjaśniłem
ci dlaczego tak jest).
Porównujesz ludzi do mięsożerców a oni są roślinożercami.
Pewnie zdziwił byś
się jak by sarny zaczęły polować na jelenie.
Żaden mięsożerca nie musi jeść przetworzonego mięsa by mu
nie zaszkodziło i
nie musi liczyć ile białka zjadł.
Na stronach które ci podałem jest też napisane dlaczego człowiek
jest
mięsożercą więc nie będę powtarzał.
Mówisz że nie jesteś za męczeniem zwierząt, ale one nie są
chodowane w
miłych warunkach (zobacz sobie pare zdjęć na stronie).
Ciekawe co to za życie mieszkać w ciasnym pomieszczeniu i czekać
na śmierć.
Co innego antylopa na wolności a co innego chodowla zwierząt.
Co do długości jelit widze że nie czytałeś książek o
biologi, poszukaj coś o
tym. Może będzie w encyklopedii.
Za błędy ortograficzne przepraszam ale zawsze dużo robie (co
nie znaczy że
nie czytam książek).
Dziękuje
Alan
7 czerwca 2002 r. - Bardzo dobra odpowiedź Anny O. na powyższe wegetariańskie listy:
Witaj!
Na wstępie chcę ci pogratulować ładnej i przejrzystej strony
i
wytrwałości w zdobywaniu nowych, optymalnych wiadomości.
Jestem optymalną od 4 lat, mam lat 20 - wiadomo: czuję sie
fantastycznie. Ale nie o sobie chcę pisać. Korci mnie
niemiłosiernie, by odpisać "naszemu" zatwardziałemu
wegetarianinowi.
Czytałam jego "wypociny" - żal d... ściska. Ale jak
wiadomo
każdy ma prawo robić w życiu co chce - sam jest za to
odpowiedzialny. Więc dziwi mnie niezmiernie nadgorliwość Alana
w "nawracaniu" nas(optymalnych) na, wg niego, jedyną i
słuszną
drogę - drogę wiodącą przez trawę i pastwiska. Mamy w kraju
4
mln ha użytków zielonych i całkiem sporą obsadę zwierząt
gospodarskich. Kochany Alanie - skoro tak miłujesz zwierzęta i
nie jest ci obojętny ich los, to dajcie(wegetarianie) im jeść
w
spokoju, a nie zabieracie tym pożytecznym stworzeniom zielonki i
smakowite pasze(!).
Przy okazji zajrzałam na podane przez Alana strony - ubawiłam
się lepiej niż oglądając "Świat według Kiepskich."
Wierutne
bzdury - ale oczywiście tylko optymalny ze zdrową mózgownicą
jest w stanie pojąć te sprawy; reszta - ni w ząb.
Czytając jego wyjaśnienia odnośnie 12-krotnie większej
powierzchni ziemii potrzebnej do wykarmienia optymalnych...
Eeech... słońce - z twojej wypowiedzi wieje ignorancją i
niewiedzą. Trzeba trochę poczytać, żeby dyskutować o różnych
sprawach - przede wszystkim o jedzeniu.
""Większość pokarmu który zjada krowa nie przekłada
się na jej masę ale na jej procesy życiowe i jest wydalana w
postaci kału,
moczu no i oczywiście dwutlenku węgla więc nie myśl sobie że
np.
200kg krowa
zjadła tylko 200kg. pokarmu.""
Po zjedzeniu pokarmu(paszy) nasza krówka dostaje energię na
procesy życiowe i dzięki temu żyje i przybiera na wadze.
Logiczne jest, że w wyniku procesów życiowych krowa dojrzewa i
przybiera na wadze. To samo dzieje się z człowiekiem - przecież
z upływem czasu=procesów (wielu) życiowych dojrzewasz i
przybierasz na wadze.
Optymalni jedzą skondensowane pożywienie - mało a kalorycznie,
dzięki czemu mogą zjadać 2 posiłki dziennie i to przetworzone
maksymalnie poza organizmem(czyt. obróbka kulinarna) - przez co
znacznie zmniejszyć obciążenie całego układu pokarmowego.
Wegetarianie żeby dostarczyć tę samą ilość energii z roślin
muszą zjadać częściej i znacznie więcej(są "wiecznie"
głodni -
wiem coś o tym, w rodzinie swego czasu był prawie wegetarianin
-
był zawsze głodny).
""Ciekawe co to za życie mieszkać w ciasnym
pomieszczeniu i
czekać na śmierć."" - przecież człowiek też żyje
w ciasnym
pomieszczeniu(dom) i czeka na śmierć ;)
""Co innego antylopa na wolności a co innego chodowla
zwierząt.""
Zgadzam się. Ale dzięki udomowieniu zwierząt człowiek jest w
stanie zapewnić sobie i innym żywność, nie uganiając się za
nim
z dzidą po lesie i w konsekwencji rozwinąć się cywilizacyjnie.
Ale jest też druga strona medalu. Obecna "nauka"
mocno ingeruje
w żywienie zwierząt ( wiem coś o tym - jestem w temacie na
bierząco ), modyfikuje je, w swoim( chorym ) mniemaniu ulepsza
je, dąży do maksymalizacji wydajności produkcji zwierzęcej -
z
tych zwierząt robią się dziwadła ( BSE, pryszczyca i inne).
To
nie te same zwierzaki co np. 100 lat temu.
Ale to oczywiście nie oznacza, że człowiek ma się przestawić
na
jedzenie roślin. Co by się stało? Na świecie obsada bydła
wzrosła by o 6 mld; 6 miliardów ludzkiego bydła - kto to
wszystko wykarmi? Z resztą teraz i tak tego ludzkiego bydła
jest
zdecydowanie za dużo( patrz Indie, Chiny, Afryka ).
Kończąc: człowiek ( homo sapiens sapiens ) jest przystosowany
przez naturę do spożywania pożywienia( nie tylko mięsa!)
zwierzęcego! przetworzonego przed spożyciem! - nie surowego
(rośliny)!!!
Pozdrawiam i smacznego.
o.n.ania
8 czerwca 2002 r. - Wegetarianin się broni:
Zamieszczam tutaj wywiad z byłym rzeźnikiem nadesłany mi przez Alana. Jest on bardzo prowegetariański, ale nie sądzę, aby kogoś z Czytelników tej strony "nawrócił" na jedzenie trawy. W.K.
Powiem tylko że ta
dziewczyna nie obaliła żadnego z moich argumentów a tylko
mnie rozśmieszyła.
Dla niej mniej bydła to więcej ludzi a ludzie to bydło. Może
zaczniecie jeść
ludzi ?
Zastanów się nad jej listem czy jest tak dobry, i czy zawiera
coś poza
ośmieszaniem mojej opini ?
Powiem tylko że jaj jem też gdzieś dwa trzy posiłki dziennie
i jestem
najedzony.
Dodaje wywiad z rzeżnikiem może cię zainteresuje ?
Zawsze jest czas na zmianę.
Wywiad z rzeźnikiem, który został wegetarianinem.
Wywiad zaczerpnięt z czasopisma "Inny Świat"#10
----------------------------------------------------------------------------
Jakie są, ogólnie mówiąc, najznakomitsze myśli, które pamiętasz
z czasów
kiedy byłeś rzeźnikiem?
Nie znałem siebie i świadomie, wiedziałem, nie działałem jak
istota ludzka.
Ile czasu spędziłeś pracując jako rzeźnik?
11 lat, nie wliczając roku, który spędziłem robiąc to
podczas służby
wojskowej.
Jak trafiłeś do zawodu?
Nie wszedłem sam z siebie, zostałem wprowadzony. Mój ojciec mówił
mi od
wczesnych lat o idei otrzymania pracy i chociaż rankiem próbowałem
być w
szkole to popołudniu musiałem pracować w sklepie rzeźniczym.
Kiedy miałem 14
lat ojciec zachorował i musiałem rzucić szkołę (mimo, że
miałem stypendium)
ponieważ praca trwała od 6 rano do 23 w nocy.
Opowiedz nam o odejściu ze sklepu rzeźniczego i stawaniu się
wegetarianinem...
Wierzę, że każdy prędzej czy później osiągnie
przebudzenie, myślę że
wychodzi to z serca. To było konsekwencją wejrzenia do wnętrza
mojej duszy i
rozpoczęcia przemyśleń kim naprawdę jestem. Miałem wiele snów
z dzieciństwa,
pochodzących z okropnych przeżyć: załadunek jagniąt - ofiar,
gdy miałem 9
lub 10 lat. Zajmowałem się owcami jako pastuch z Guadalajary,
co polegało na
spędzaniu caej nocy zarzynając około 600 jagniąt; jedno z
nich było ze mną
całą noc, troszczyłem się o nie i bawiłem się z nim aż do
momentu gdy
nastąpił wstrząs, oni zabrali je ode mnie, powiesili głową w
dół i
poderżnęli gardło. Sam fakt bycia tam i oglądania tej masowej
rzezi jest dla
młodego chłopca całkowitym szokiem, zwłaszcza gdy słyszy się
głośny głos
matek stojących na przeciwko śmierci swoich dzieci. Można również
zauważyć
reakcję owiec, niektóre są cicho gdy inne próbują uciec
biegnąc, one nigdy
nie okazują agresywnych zachowań, są bardzo pacyfistycznymi
zwierzętami.
Czy rzeź powtarzała się?
Tak, zwłaszcza podczas Świąt Bożego Narodzenia. Tutaj w
Madrycie jest dużo
rzeźni i rzeźnicy mogą kupować mięso bezpośrednio od nich [w
Hiszpanii
rzeźnikami nazywa się też osoby zajmujące się wytwarzaniem
produktówm
mięsnych czyli naszych masarzy - dop. red.]. W każdym razie, w
innych
regionach Hiszpanii, głównie w małych wioskach, nie ma rzeźni
i rzeźnicy
muszą się zwracać do najbliższego bacy. Kupują owce bezpośrednio
u niego i
zabijają zwierzęta sami, nawet baca. Pamiętam raz jak pociąg
przejechał
przez stado owiec i je pozabijał. Wagony roznosiły wnętrzości
zwierząt po
całych torach aż wiadomość o tym dotarła do wsi i jacyś rzeźnicy
z Madrytu
przybyli pozbierać martwe ciała z szyn i sprzedali je 5 dni później
po
niższej cenie.
Kiedy mówimy o rzeźniach to mamy na myśli np. The Legazpi (w
Madrycie) z
wysoką technologią, stosowanie wszelkich regulacji itp., lub
Alca de
Henares. Jednak większość mięsa konsumowanego w wiejskich
obszarach pochodzi
z innych rzeźni. Bez technologii lub nawet takich gdzie zwierzęta
są nożem
przez rzeźników sprzedających później ich mięso.
To jest zupełnie zaskakujące co mówisz o pasterzach owiec, to
burzy typowy
obraz bacy...
To prawda, to nie ma nic wspólnego z uroczym pastuszkiem z
fletem, lub
Piotrem z książki o Heidi. Tym niemniej oni są zwykłymi ludźmi
z najbliższej
wsi, zimnymi ignorantami bez uczuć, z urazami psychicznymi postępującymi
w
czasie. Tutaj występuje wysoki procent seksualnych nadużyć
wobec zwierząt,
wraz z wieloma innymi typowymi nadużyciami.
Opowiedz o procesie przetwarzania mięsa, od śmierci zwierzęcia
po otrzymanie
mięsa przez konsumenta.
Pamiętajmy, że właśnie zabite zwierzęta są sprowadzane
bezpośrednio do
rzeźni reprezentującej sieć magazynów lub rzeźnik idzie tam
i selekcjonuje
mięso, które chcą. Potem podążają ciężarówkami do
magazynów gdzie się rąbie
mięso (kidy mówimy o dużych magazynach), zaczynają szykować
mięso do
podziału i dystrybucji do innych sklepów. W sklepie rzeźnik
sam przetwarza
mięso i ma tylko jedną przesłankę: osiągnąć jak najwyższy
zysk jak
najmniejszym kosztem.
Jak się postępuje aby otrzymać potrzebne zyski?
To zależy, każdy ma własne sposoby. Zwykle "świeże"
mięso zostaje poddane
całkowitemu przetworzeniu oddzielnie od kiełbas, ponieważ mięso
używane do
kiełbas jest najgorsze i najniższej jakości. "Świeże"
mięso, kiedy poleży
przez jakiś czas w wielkich lodówkach zaczyna brzydko pachnieć
i gnić, wtedy
właśnie używa się chemicznych proszków. Mięso umieszcza się
w pełnych wody
kontenerach i dodaje się proszków, leży całą noc i następnego
ranka, po
usunięciu wody znów wygląda na świeże. Jeśli chodzi o wołowinę
to proszki
także są używane, bezpośrednio do mięsa co jest nielegalne.
Niektóre
substancje są co prawda legalne, ale większość z nich nie
jest dopuszczalna.
Jedną, salfema (całkowicie zakazana) dolewa się do zgniłej
cielęciny (dolewa
się nawet do świeżego mięsa by przetrwało dłuższy czas),
mięso absorbuje tą
substancje i staje się miękkie, lepkie jak syrop. Powoduje
biegunkę,
zwłaszcza silną u dzieci, które zaczynają chorować.
A co powiesz o wieprzowinie?
Prosiak jest wszystkożernym zwierzęciem, więc hodowla jest
prosta a koszty
niskie. Znam farmę gdzie aktualnie można znaleźć góry odpadów,
produktów
piekarskich, które stanowią pokarm świń. Prosię może dożyć
20 lat, ale
tradycyjnie zabija się je kiedy ma rok, to odnośnie do
tradycyjnych rzeźni w
małych wioskach. W dzisiejszych czasach prosię przeznaczone na
rynek zabija
się w wieku 7 miesięcy, jeśli ma odpowiednią wagę. Świnia
je wszystko, nawet
zainfekowane chemicznie produkty, wszystkie rodzaje lekarstw itp.,
wszystko
jest OK tak długo jak prosię tuczy się. W tym czasie wszystko
jest możliwe.
Jakie są konsekwencje otrzymania mięsa w ten sposób?
Działa tutaj bardzo prosta logika; najniższa jakość pokarmu
zwierzęcia
powoduje, że mięso wkrótce zaczyna gnić. Zwykle mięso dobre
jest dwa dni nie
dłużej, potem ma brzydki zapach i zaczyna się proces gnilny.
To dlatego
wymyślono kiełbasy i mięso marynowane.
Jak te produkty się wytwarza?
Na marynaty mięso jest już z odpadów. Prepearuje się w
kontenerach z wodą,
pietruszką, cytryną, dzikim majerankiem i chemicznymi
dodatkami, których
funkcją jest zabicie wszelkich bakterii. Potem, w zależności
od rodzaju
produktu który zamierza się robić, mięso może być w
kontenerach od jednago
dnia do całego tygodnia. Następnie wyjmują mięso i marynują
z innymi
chemikaliami (w teorii jest to papryka, ale faktycznie jest to
nic więcej
niż antyutleniacze, konserwanty i dodatki).
Przejdźmy do kiełbas, och to długa historia. Całą książkę
można by napisać
na ten temat. Jednym z najgorszych produktów jest kiełbasa
Bologna, ponieważ
w jej wytwarzaniu używa się zgniłego mięsa zmieszanego z
chemicznego
produktami aż do osiągnięcia fermentacji. Wiele lat temu, w
jakimś miejscu,
również wrzucano do środka kota (żywego lub martwego) aby
sprawdzić, czy
mięso było dobrze sfermentowane: to jest czy kot został pochłonięty
przez
kwas. Kiedy mięso dobrze sfermentuje, dolewa się wszystkie
antyutleniacze,
konserwanty, przyprawy (ukrywają brzydki zapach), dodatki i
proszki, które
nadają charakterystyczny smak. Gdy jemy kiełbasę Bologna lub
Chorio [inna
typowa hiszpańska kiełbasa - dop. red] różne smaki tych
produktów to
bezpośrednia konsekwencja wszystkich chemicznych dodatków
wlanych do środka.
Jak się produkuje inne kiełbasy?
Chorizo na przykład, wytwarza inaczej inny rzeźnik lub fabryka
mięsa, choć
one wszystkie są podobne. Mięso użyte do Chorizo obecnie
pochodzi z resztek
uboju, które nazbierały się przez cały dzień. W niektóryc
sklepach
rzeźniczych mamy sytuację taką, że zamiata się podłogę i
posyła wszystko do
produkcji, zawiera to popiół, pety, martwe owady... Kiedy
znajdzie się cały
stos do użytku (co zwykle zabiera tydzień lub nawet więcej,
pamiętając ile
trwa proces gnilny), umieszcza się go w maszynie siekającek, która
mieli
wszystko, rozkładające się mięso i każdą inną rzecz.
Potem, wszystkie
chemiczne środki wkłada się do kontenerów z wodą i winem,
dodaje zmielone
"mięso" i miesza. Gdy mieszanka jest gotowa do włożenia
do maszyny
kiełbasianej, przygotowuje się trzewia owiec. Te wnętrzości
przenoszone są w
pękach z solą, następnie wkładane do wody, każdy oddzielnie.
Potem wprowadza
się do maszyny robiącej kiełbasę za pomocą rury i uzupełnia
"mięsem", na
koniec wiążw się to nitką.
Przypuszczam, że istnieje wiele sztuczek aby zachować świeże
mięso przez
dłuższy czas niż to jest dozwolone...?
Małe świnki, gdy nadchodzi popyt, są bardzo trudne do
dostania, to jest
powód dlaczego większość z nich jest od razu przenoszona w
postaci
zamrożonej.Pewnego razu podczas Świąt Bożego Narodzenia
dostarczono około
1000 małych wieprzków i położono pod ladą w sklepie
warzywnym (podczas
całych świąt), po kolei zaczęto je rozmrażać, ponieważ
zamrożone zostały 10
lat wcześniej!!! Kiedy zamarzają ich skóra robi się czarna,
to nie wygląda
atrakcyjnie. W tej sytuacji stosuje się sztuczkę, która polega
na tym, że
kładzie się wiperzowinę i wybiela, potem czyści i na końcu
gotuje z krwią
jagnięcą aby wyglądała jakby dopiero co zabita świnia.
Pierwszej rzeczy
jakiej musi się nauczyć rzeźnik jest sprzedać najstarsze kawałki
mięsa tak
szybko jak to jest możliwe, dlatego istnieje mnóstwo sztuczek.
Na przykład
wiele produktów jest zalewanych salfemą (pamiętajmy, że jest
to nielegalne)
aby wyglądały na świeże. Również zwykłą sprawą są szczury w sklepach
rzeźniczych, które są zabijeane tym samym kamieniem używanym
do zdejmowania
tłuszczu zwierząt lub nawet nożem, którym kroi się mięso.
Ogólnie rzecz
biorąc, mógłbym tu przytoczyć tysiące historii takich jak te.
Co wiesz o "wściekłych krowach"?
Zanim zacznę o tym to przyznam, że sprzedawałem angielską i
szkocką
cielęcinę, co było zwykłą czynnością. Po przemyśleniu
tego, wszystkiemu
winna jest sucha karma z ubitych zainfekowanych tą chorobą
owiec, które
podano krową. W Hiszpanii mamy angielskie owce od 11 lat, nie więcej,
z tego
co wiem, ponieważ sprzedawałem to mięso od początku.
Angielska owca jest dla
rzeźnika produktem złej klasy, ponieważ kiedy się ją
przygotowuje cuchnie.
Wiele owiec posiada białe plamy pośród żeber, ropne bąble, a
niektóre z nich
są całkiem czerwone z powodu śmierci przez uduszenie podczas
transportu.
Zgodnie z powiedzeniem: "Wszystko jest OK, skoro to dla
Hiszpanii". "Świeże"
produkty pochodzą nie tylko z Anglii, gdyż większość białej
cielęciny
importuje się z Holandii. Oni podają to w skrzynkach wypełnionych
torebkami
bez powietrza zawierającymi mięso sprzed kilku miesięcy.
Sznurek używany do
marynatów przychodzi też w takich torebkach z Francji. Dodam,
że większość
produktów wewnątrz opakowań próżniowych jest zgniła, a
nawet jeśli nie to po
otworzeniu bardzo śmierdzi ponieważ tak długo były bez
powietrza. Z drugiej
strony angielska owca jest wciąż do nabycia, pamiętajmy o tym,
że jest to
choroba dziedziczna i może przechdzić na małe zwierzęta z
tych
zainfekowanych.
Co byś powiedział ludziom, którzy wciąż jedzą mięso?
Zauważyłem, że bycie wegetarianinem nie jest złe dla naszego
zdrowia tak jak
twierdzi to wielu lekarzy, chcących byśmy w to uwierzyli. Gdy
przyjrzymy się
wszystkim mięsnym produktom i ich zawartości, mogę was zapewnić,
że to
bardzo szkodzi waszemu zdrowiu i myślę, że jeśli jakiś kraj
odmawia
propagowania wegetarianizmu to tylko z jednej przyczyny: są to
ekonomiczne
korzyści płynące z tego, jak w Anglii musi się zabić
wszystkie 11 milionów
bydła, czego nie zrobienie mogłoby spowodować duży deficyt i
ekonomiczną
dziurę. Nie powinniśmy zapomnieć kto ciągnie zyski z tego
biznesu: mnóstwo
rolników, posiadaczy ziemskich, agencje transportu, rzeźnie,
ubojnie,
przetwórnie, sklepy, producenci pasz, posiadacze ziemi gdzie ta
pasza
wyrosła... Chciałbym powiedzieć tym co jedzą mięso: gdy usiądziecie
za
stołem musicie się zastanowić czy to jest dobre dla waszego
zdrowia,
samopoczucia i myślenia? Chciałbym także zapytać ich, ponieważ
wiem, że
bierze się owieczkę jako słodkie stworzenie ze znanych skeczy
telewizyjnych,
mając to w głowie wieszacie ją i dobrym ostrym ostrym nożem
wbijacie ostrze
w gardło, w czasie zarzynania słuchacie wrzasku wypełniającego
całe wasze
ciało zwierzęcym krzykiem, który zaczął rozlew krwi. Potem
musicie przeciąć
skórę, wyjąć wnętrzości, organy i zacząć rąbać na płaty.
Czy jesteście
zdolni zrobić to sami?
Wywiad w oryginalnej wersji dla A.L.A., c/Montera 34 -5, 28013
Madrid, Spain
Przedruk z ANTIPODER#9. Tłum. Nata
I dalsze argumenty:
> Witaj!
> Na wstępie chcę ci pogratulować ładnej i przejrzystej
strony i
> wytrwałości w zdobywaniu nowych, optymalnych wiadomości.
> Jestem optymalną od 4 lat, mam lat 20 - wiadomo: czuję się
> fantastycznie.
Ciekawe ile to potrwa ? Ludzie po alkocholu też czują się
fantastycznie lecz
po jkimś czasie pojawiają się problemy.
Ale nie o sobie chcę pisać. Korci mnie
> niemiłosiernie, by odpisać "naszemu" zatwardziałemu
> wegetarianinowi.
Ja jestem zatwardziały ?
> Czytałam jego "wypociny" - żal d... ściska. Ale
jak wiadomo
> każdy ma prawo robić w życiu co chce - sam jest za to
> odpowiedzialny. Więc dziwi mnie niezmiernie nadgorliwość
Alana
> w "nawracaniu" nas(optymalnych) na, wg niego,
jedyną i słuszną
> drogę - drogę wiodącą przez trawę i pastwiska.
przez trawe i pastwiska, czy jesteś poetką ?
Mamy w kraju 4
> mln ha użytków zielonych i całkiem sporą obsadę zwierząt
> gospodarskich. Kochany Alanie - skoro tak miłujesz zwierzęta
i
> nie jest ci obojętny ich los, to dajcie(wegetarianie) im jeść
w
> spokoju, a nie zabieracie tym pożytecznym stworzeniom
zielonki i
> smakowite pasze(!).
Tak ? to wy ich nie zabijajcie i nie chodujcie w strasznych
warunkach. No
zawsze można wysłużyć się rzeżnikiem.
Ciekawe czy była byś zdolna zama zabijać zwierzęta na
jedzenie dla siebie ?
>
> Przy okazji zajrzałam na podane przez Alana strony - ubawiłam
> się lepiej niż oglądając "Świat według Kiepskich."
Wierutne
> bzdury - ale oczywiście tylko optymalny ze zdrową mózgownicą
> jest w stanie pojąć te sprawy; reszta - ni w ząb.
Oczywiście mięso to zdrowy mózg. powiedz co jest w nich bzdurą
?
>
> Czytając jego wyjaśnienia odnośnie 12-krotnie większej
> powierzchni ziemii potrzebnej do wykarmienia optymalnych...
> Eeech... słońce - z twojej wypowiedzi wieje ignorancją i
> niewiedzą. Trzeba trochę poczytać, żeby dyskutować o różnych
> sprawach - przede wszystkim o jedzeniu.
Skoro tak dużo czytasz to wyjaśnij dlaczego nie mam racji ?
> ""Większość pokarmu który zjada krowa nie
przekłada
> się na jej masę ale na jej procesy życiowe i jest
wydalana w
> postaci kału,
> moczu no i oczywiście dwutlenku węgla więc nie myśl
sobie że np.
> 200kg krowa
> zjadła tylko 200kg. pokarmu.""
> Po zjedzeniu pokarmu(paszy) nasza krówka dostaje energię
na
> procesy życiowe i dzięki temu żyje i przybiera na wadze.
> Logiczne jest, że w wyniku procesów życiowych krowa
dojrzewa i
> przybiera na wadze. To samo dzieje się z człowiekiem -
przecież
> z upływem czasu=procesów (wielu) życiowych dojrzewasz i
> przybierasz na wadze.
Więc po co marnować pokarm na procesy życiowe krów kiedy
wielu ludzi głoduje
?
>
> Optymalni jedzą skondensowane pożywienie - mało a
kalorycznie,
> dzięki czemu mogą zjadać 2 posiłki dziennie i to
przetworzone
> maksymalnie poza organizmem(czyt. obróbka kulinarna) -
przez co
> znacznie zmniejszyć obciążenie całego układu
pokarmowego.
> Wegetarianie żeby dostarczyć tę samą ilość energii z
roślin
> muszą zjadać częściej i znacznie więcej(są "wiecznie"
głodni -
> wiem coś o tym, w rodzinie swego czasu był prawie
wegetarianin -
> był zawsze głodny).
Już mówiłem że wegetarianizm to nie tylko same owoce, twój
znajomy żle się
odżywiał.
Ja jem też 2 góra 3 posiłki dziennie i jestem najedzony.
Ponadto uprawiam
sport:
ćwicze boks, biegam - moge przebiec 15km. bez odpoczynku.
By się najeść wystarczy mi np. pół kilo grochu albo fasoli
dziennie, czy ty
zjadasz mniej niż pół kilo mięsa dzienie ?
Wiesz że np. groch jest " treściwszy" od mięsa.
>
> ""Ciekawe co to za życie mieszkać w ciasnym
pomieszczeniu i
> czekać na śmierć."" - przecież człowiek też
żyje w ciasnym
> pomieszczeniu(dom) i czeka na śmierć ;)
Więc tak wygląda życie optymalnego ? Napewno moje takie nie
jest.
> ""Co innego antylopa na wolności a co innego
chodowla zwierząt.""
> Zgadzam się. Ale dzięki udomowieniu zwierząt człowiek
jest w
> stanie zapewnić sobie i innym żywność, nie uganiając się
za nim
> z dzidą po lesie i w konsekwencji rozwinąć się
cywilizacyjnie.
Klasyczny tekst by wyciszyć swoje sumienie co do zwierząt.
Czy nie da się żyć i rozwijać bez ich krzywdy ?
> Ale jest też druga strona medalu. Obecna "nauka"
mocno ingeruje
> w żywienie zwierząt ( wiem coś o tym - jestem w temacie
na
> bierząco ), modyfikuje je, w swoim( chorym ) mniemaniu
ulepsza
> je, dąży do maksymalizacji wydajności produkcji zwierzęcej
- z
> tych zwierząt robią się dziwadła ( BSE, pryszczyca i
inne). To
> nie te same zwierzaki co np. 100 lat temu.
> Ale to oczywiście nie oznacza, że człowiek ma się
przestawić na
> jedzenie roślin.
Dziwadeł będzie coraz więcej bo jak wiedomo rynek kształtuje
popyt.
Co by się stało? Na świecie obsada bydła
> wzrosła by o 6 mld; 6 miliardów ludzkiego bydła - kto to
> wszystko wykarmi? Z resztą teraz i tak tego ludzkiego bydła
jest
> zdecydowanie za dużo( patrz Indie, Chiny, Afryka ).
Więc i ludzie są dla ciebie bydłem, może zacniesz ich jeść
(skoro jest icg
tak dużo).
Kiedy ma wzrosnąć o 6mld ? kiedy zostaną wegetarianami ? śmieszne
W Afryce choduje się rośliny które są następni importowane
do europy i
stanów by wykarmić bydło a tymczsem tamtejsi ludzie głodują.
>
> Kończąc: człowiek ( homo sapiens sapiens ) jest
przystosowany
> przez naturę do spożywania pożywienia( nie tylko mięsa!)
> zwierzęcego! przetworzonego przed spożyciem! - nie
surowego
Żaden mięsożerca nie musi jeść jedzenia przetworzonego, pała
z biologi.
> (rośliny)!!!
Cżesto słychać o djecie optymalnej: możesz wreszcie jeść to
co lubisz: nie
wiem jak moze być smaczne tłuste mięso.
Ja ide zaraz jeść truskawki i śmiać mi się chce bo wy nie możecie
ich jeść.
> Pozdrawiam i smacznego.
> o.n.ania
>
A tak wogule szłem sobie ostatnio drogą i widziałem dzieci które
głaszczą
owce.
Ciekawe jak by zareagowały gdy by zobaczyły jak się ją zabija
i co stało by
się z ich psychiką.
Spośrud ludzi to dzieci są najbardziej naturalne i instyktowne,
i wątpie czy
któreś było by zdolne zabić zwieże. np. tą owce.
A zwieżętą mięsożernym nigdy nie jest żal ofiar (nawewt
osobniką młodym).
A tak wogule ciekawe co da optymalna matka małemu dziecku ( po
zaczęciu
wprowadzania pokarmów innych niż mleko)
kawał tłustego mięsa czy może kleik (czy tam jak tam to się
nazywa)
marchewkowy Bebiko.
Jeśli nie chcecie się uczyć odemnie uczcie się od dzieci a
one wiedzą o
wiele więcej od was.
9 czerwca 2002 - W sprawie wegetarianina:
Cześć! Mam na imię Paweł. Jestem
optymalny od 5 lat. Czy naprawdę uwazasz, że dyskusja
prowadzona na takim poziomie ma sens. Pomijam już błędy
ortograficzne, ale merytoryczna wartość listów tego "wege"
jest żadna. My najlepiej wiemy dlaczego :-))).
pozdrawiam: Paweł
11 czerwca 2002 - Dyskusja toczy się dalej:
a ja mam nadzieję, że wkrótce się skończy...
Witaj.
Tak Pawle, masz rację - dyskusja z wege nie ma najmniejszego
sensu,
bo "nasz" kolega ma już nieźle wyprany mózg( jeśli
go jeszcze ma ;) ).
Napisałam list pod wpływem impulsu i wzburzenia, ale z ...
wegetarianinami nie mam ochoty dyskutować. Choć parę
argumentów "rzucę".
Przede wszystkim ( chociaż powtórzę za innymi ) wstydziłabym
się
pisać jakiekolwiek listy przy takim poziomie "wiedzy"
ortograficznej.
Koszmar.
>Powiem tylko że ta dziewczyna nie obaliła żadnego z moich
argumentów
>a tylko
>mnie rozśmieszyła.
Słonko - ja nie mam najmniejszego zamiaru cię przekonywać
ani "nawracać" - jedyne co się robi to: ludziom się
coś PROPONUJE, a
nie rzuca na nich z pazurami i siłą przeciąga na swoją stronę(
i kto
tu jest agresywny? ). I ty tak właśnie z nami postępujesz -
choć nie
sądzę by ktokolwiek zechciał przejśc na trawę( z optymalnych
).
A że cię rozśmieszyłam ( i vice versa ) to dobrze - śmiech
to
zdrowie ;)
Wywiad z ex rzeźnikiem... To co czytam jest rzeczywiście
okrutne, ale
tak postępują zwyrodnialcy, ludzie zacofani. Studiuję na
uczelni
rolniczej i na temat produkcji zwierzęcej co nieco wiem.
Człowiek o zdrowej czynności umysłu( optymalny po dostatecznie
długim
okresie żywienia ) nie postępuje w ten sposób z żadnym
gatunkiem na
ziemii. W normalnym liczącym się gospodarstwie nie może być
mowy o
tak fatalnych warunkach utrzymania - wszystko wyjdzie na jaw przy
klasyfikacji mięsa i próbie sprzedaży go - nie przejdzie przez
kontrolę. Czyli - tak postępujący rolnik podcinałby gałąź
na której
siedzi.
O tym co człowiek wyrabia w hodowli ( przez samo h ) pisałam w
poprzednim liście - nie będę sie powtarzać.
Sposoby "polepszania" mięsa stosowane są w dużych
przedsiębiorstwach(
niedawna afera w Auchan w Piasecznie ), gdzie nie ma możliwości
by
sprzedać wszystko jednego dnia. Wyrabia się z tym mięsem
'cuda', żeby
nie stracić. Poza tym moim zdaniem jest za dużo rodzajów mięs,
wędlin
i innych przetworów mięsnych: wieprzowina wystarczy, krowy
niech dają
mleko ( dalej śmietana i sery ), a kury jajka. Ludziom tyle
powinno
wystarczyć. Ale oczywiście teraz jest moda na ptactwo coraz
chudsze,
na coraz bardziej wymyślne wędliny - bezsens. Wystarczy to co
napisałam.
>Ciekawe ile to potrwa ? Ludzie po alkocholu też czują się
>fantastycznie lecz
>po jkimś czasie pojawiają się problemy.
Mój optymalizm będzie trwał do końca mojego życia - to
najlepsza
decyzja jaką w życiu podjęłam.
A z tym alkoHolem ( przez samo h )- co ma piernik do wiatraka? Też
sobie argument znalazłeś...
>Oczywiście mięso to zdrowy mózg. powiedz co jest w nich
bzdurą ?
Nie samo mięso - zdrowy mózg to optymalny mózg.
Bzdurą jest wszystko - co ci będę gadać jak nie znasz książek
Kwaśniewskiego. Żeby o czymś dyskutować trzeba poczytać i
spróbować,
a nie podpierać się czyimiś poglądami i wierzeniami. Poglądy
i wiara
zrobiły najwięcej złego wśród ludzi ( dlatego jest jak jest
).
>Więc po co marnować pokarm na procesy życiowe krów kiedy
wielu ludzi
>głoduje ?
Sugerujesz więc żeby te zwierzaki wybić bo zabierają ludziom
pokarm (
ale mi pokarm dla ludzi...)
PÓŁ KILO GROCHU?????? Matko święta, a ile po tym na kiblu
trzeba
siedzieć ;)
Nie jesteś głodny, bo zjadasz treściwą...paszę - pęcznieje
ci to
dziadostwo w brzuchu - dlatego nie czujesz głodu(a wartość odżywcza
zerowa). Gorąco ci współczuję, ale to twój wybór -
smacznego. (
blech...)
Pół kilo mięsa dziennie? - chyba padłabym i pękła z
przejedzenia.
Plaster karkówki pieczonej o wadze 100-150 GRAM!!! - full wypas.
>Czy nie da się żyć i rozwijać bez ich krzywdy ?
Pewnie że się da - zdrowy=optymalny człowiek postępuje ze
wszystkimi
humanitarnie. Żebyś się nie wciął - człowiek choć byś nie
chciał -
jest drapieżnikiem - myślącym drapieżnikiem.
>Więc i ludzie są dla ciebie bydłem, może zacniesz ich jeść
(skoro
>jest icg
>tak dużo).
Ludzie jedzący trawę są pędzeni przez tzw. rządzących jak
bydło. Nie
mają własnego rozumu, wierzą we wszystko co im 'nauka' poda na
tacy -
uwierzą w każdą głupotę, która jest najbardziej oddalona od
wiedzy.
Bo tak się żyje wygodnie - choć krótko i boleśnie.
A kanibalem nie jestem. To był kiepski argument...
> Żaden mięsożerca nie musi jeść jedzenia przetworzonego,
pała z
>biologi.
Owszem - nie widziałam lwa smażącego antylopę na grillu i
przyprawiającego ją wegetą ;)
Ale to się odnosi do człowieka - który jest tzw. superdrapieżnikiem.
Po to otrzymał( czy jak wolisz wynalazł) ogień, by poprawiać
strawność mięsa - by je nadtrawiać poza organizmem i dzięki
temu
odciążać przewód pokarmowy od niepotrzebnej pracy.
>Cżesto słychać o djecie optymalnej: możesz wreszcie jeść
to co
>lubisz: nie
>wiem jak moze być smaczne tłuste mięso.
>Ja ide zaraz jeść truskawki i śmiać mi się chce bo wy
nie możecie
>ich jeść.
Tłuste mięso jest bardzo smaczne - szczególnie jak je dobrze
przyprawisz, a przyprawy są wręcz wskazane. Ale oczywiście
nikt cię
nie zmusza do jedzenia mięsa - róbta co chceta - to twoje życie
i
twój żołądek. Nic mi do tego ( i ty też powinieneś odczepić
się od
naszych).
Gucio prawda - możemy jeść truskawki - ale w odpowiedniej ilości
-
lody optymalne z truskawkami są bomba!
>A tak wogule ciekawe co da optymalna matka małemu dziecku (
po
>zaczęciu
>wprowadzania pokarmów innych niż mleko)
>kawał tłustego mięsa czy może kleik (czy tam jak tam to
się nazywa)
>marchewkowy Bebiko.
Teraz dla ciebie pała z biologii. Mleko matki to nic innego jak
dieta
optymalna ( ale dużo zależy od matki - jak się żywi taki ma
skład
pokarmu ), więc naturalnym dla dziecka będzie przejście na
jedzenie
pokarmów optymalnych. Bebiko marchewkowy ??? Dziwne, ale wiem o
co ci
chodzi. Te wszystkie mieszanki rzekomo dla dzieci nie powinny się
nazywać pokarmem i w żadnym wypadku być podawane oseskom.
To by było na tyle. No i znowu ostro się rozpisałam.
Pozdrawiam
wszystkich - wege także, mimo tego, że się na nas rzuca i kąsa.
Pa.
4 czerwca 2002 r. - Pytanie o aparat Pentapuls:
Witam! Poszukuję kontaktu z ludźmi po zabiegach aparatem Pentapuls, oraz informacji gdzie - najlepiej - poddać się takiemu zabiegowi. Choroba, na która cierpię od 16 lat w znacznym stopniu zaważyła na moim życiu i zmieniła jego bieg. Może aparat Pentapuls mógłby okazać sie pomocny? Liczę na każdą pomoc w formie informacji i z góry dziękuję. Pozdrawiam, Elena elena@hoga.pl
Witam,
najlepiej pojechać do Jastrzębiej Góry http://www.optymalni-centrum.com
List zamieszczę na stronie.
Serdecznie pozdrawiam - Wiesław Kaniowski
http://optymaln.republika.pl
5 czerwca 2002 r. - Podaję namiar na aparaty:
Przedsiębiorstwo Handlowo-Usługowe
"ROMEX" Wiesław Roman
Osiecza 41
62-585 Sławsk
Tel. (0 63) 213 11 11
6 czerwca 2002 r. - LIst od zainteresowanego dietą optymalną:
Witam serdecznie!
Zainteresowałem się ostatnio dietą optymalną, mam 26 lat i
chyba zacznę
ją stosować. Myślę o wyleczeniu dolegliwości alergicznych i
zapobiegnięciu za wczasu innym chorobom.
Mój model życia jest taki: stosunkowo mało śpię (ok 6 godz.),
rano w pracy kawa parzona i kanapki (chleb, wędlina,czasem trochę
warzyw).
Moje pytanie jest takie:
- jak odżywiać się w pracy ?
Czuję, że bez kawy nie mogę funkcjonować (bardzo lubię właśnie
parzoną
bez dodatków). Jak ona ma się do diety optymalnej?
Co brać do pracy zamiast codziennych kanapek?
Człowiek w domu ma jeszcze wystarczająco dużo czasu, żeby
sobie coś
przygotować do jedzenia, ale spędzając przynajmniej 8 godz. w
pracy też
chciałby być optymalny. Jak to zrealizować ?
Wasz czytelnik,
Piotr Jóźwiuk
Witam! Jeśli chodzi o odżywianie w pracy, to na diecie optymalnej nie powinno ono być konieczne. Po zjedzeniu obfitego śniadania (w moim przypadku jest omlet z 5 żółtek i 1 białka smażony na 100 g smalcu) długo można nie jeść. W ostateczności można sobie przygotować jakieś drugie sniadanie. Może to być wędlina, jajka na twardo itp. Najważniejsze aby wszystko mieściło się w dziennych proporcjach B:T:W jak 1 : 3 : 0,5. Jeśli chodzi o kawę. Można ją pić. Dr Kwaśniewski nie pisze nic o jej szkodliwości dla optymalnych. W "Diecie optymalnej" pisze, że można pić co się lubi, a najważniejsze żeby było bez cukru. List oczywiście zamieszczę na stronie.
Serdecznie pozdrawiam -
Wiesław Kaniowski
http://optymaln.republika.pl
PS. Jeśli chodzi o dolegliwości alergiczne, to ja pozbyłem się ich po kilku tygodniach diety.
7 czerwca 2002 r. - Pytanie o kalorie:
Witam,
dziękuję za szybką odpowiedź na poprzednie pytanie.
Mam kolejne:
O ile jasne stało się dla mnie zachowanie stosunku B:T:W, to
zastanawiam
się ciągle jakie znaczenie ma liczenie ilości kalorii w
przygotowywanych
potrawach. Jaką ilość kalorii powinno się dostarczać
organizmowi?, czy
nadmiar ilości kalorii w tej diecie jest szkodliwy (nadwaga,inne
dolegliwości) ?
Pozdrowienia,
Piotr Jóźwiuk.
Witam,
Ilość kalorii w diecie optymalnej nie jest ważna, można w ogóle
na nie nie
zwracać uwagi.
Serdecznie pozdrawiam - Wiesław Kaniowski
http://optymaln.republika.pl
16 czerwca 2002 r. - W sprawie artykułu z Reader`s Digest:
Pani Anna Sobczyk .........................c/o redakcja "Reader's Digest"
Szanowna Pani!
Bardzo dziękuję za temat poruszony w artykule "Nie wierz w
diety cud". ( Reader's Digest - czerwiec 2002 ).
Jest ważny dla wszystkich zdrowo myślących ludzi.
Jednakże, koncepcja pomieszania "diety cudu" , opartej
na "zbawiennym" działaniu jednego produktu z dietami
uwzględniającymi metabolizm ludzkich organizmów z powołaniem
się na współczesną wiedzę medyczną, wprowadza w błąd, nie
znających się na rzeczy, czytelników.
Trudno nie uwierzyć w stwierdzenia pod którymi widnieje tytuł
naukowy.
Uległa Pani temu mechanizmowi i stąd moja próba sprowadzenia
sprawy do stanu rzeczywistego.
Oto dwa cytaty z w/w artykułu :
Prof.dr.hab. A.Gronowska-Senger. Prezes Polskiego Tow.Nauk Żywieniowych
:
"Dieta J.Kwaśniewskiego to nieporozumienie z punktu
widzenia zaleceń nauki żywienia człowieka.
Nie opiera się na żadnych obiektywnych badaniach czy naukowych
podstawach..."
"Bzdura ! Każdy nadmiar WW , B czy Tłuszczów - przekształca
się w tłuszcz ... )"
Czy uważa Pani , że "naukowiec" który zaczyna
udowadniać nieprawdziwość czyjejś tezy od "poważnego,
naukowego" słowa : BZDURA , jako pierwszego argumentu, ma
wiele do powiedzenia ?
Prof. dr.hab. M.Krzemińska-Pakuła z Kliniki Kardiologii AM w Łodzi
:
" Na nasz oddział trafiło już wiele ofiar diety dr.Kwaśniewskiego
"
Nic nie wiadomo o odpowiedzialności karnej dr.J.Kwaśniewskiego
z tytułu "produkowania" ofiar.
Natomiast, jeżeli prawdą jest to co mówi p.M.Krzemińska-Pakuła,
to popełnia czyn karalny, zagrożony sankcją prokuratorską za
ukrywanie skutków działania przestępczego.
Jeżeli potrafi udowodnić to co wyżej głosi , to powinna zgłosić
do prokuratury zawiadomienie o przestępstwie.
====================================================================
Szanowna Pani Redaktor !
W nadziei , że znajdzie Pani czas aby sięgnąć do aktualnego
źródła wiedzy studentów medycyny,
przytaczam kilka zdań z niego.
Oto wyjątki z podręcznika "BIOCHEMII" Harpera, obowiązującego
studentów na II roku medycyny.
Taki jest dziś stan wiedzy. Nauki medyczne burzą stare schematy
i w oparciu o zdobycze cywilizacji wyjaśniają zagadki naszego
organizmu.
str. 207 : Trójglicerydy wchłaniane z przewodu pokarmowego, w
przeciwieństwie do białek i cukrów nie są wychwytywane przez
wątrobę. Błędnie uważano dotąd, że tłuszcze pokarmowe
obciążają, podczas gdy białka i cukry oszczędzają wątrobę.
str. 207 : za miażdżycę odpowiedzialne są kwasy tłuszczowe
produkowane z cukrów w wątrobie. Obecnie nie twierdzi się, że
tłuszcze pokarmowe powodują miażdżycę. str. 277, 328 : Duże
ilości cukrów w diecie zwiększają produkcję kwasów tłuszczowych,
natomiast zjadanie tłuszczu powoduje zahamowanie jego produkcji.
str. 264 : Cukier w owocach - fruktoza ( uznawany dotąd za
bardzo zdrowy) "zalewa" szlaki metaboliczne w wątrobie,
powodując nadprodukcję trójglicerydów i cholesterolu. Zatem błędnie
sądzi się, że dieta owocowo - warzywna, niskotłuszczowa
powoduje obniżenie ilości cholesterolu w tkance tłuszczowej i
krwi. Fruktoza pobudza wydzielanie insuliny i wzmaga te procesy,
co również doprowadza do cukrzycy . str. 278 : Duże ilości
cukrów w diecie pobudzają wydzielanie insuliny, która
aktywizuje produkcję tłuszczu a hamuje jego rozkład".
Powszechnie stosowane diety cukrzycowe zawierają duże ilości węglowodanów,
które w praktyce uniemożliwiają wyleczenie.
str. 778 : soja i rośliny strączkowe są białkami o niskiej
wartości. Białka zwierzęce, w tym żółtka jaj są białkami
o wysokiej wartości.
str. 775 : ilość energii otrzymywana ze spalania grama tłuszczu
jest ok. 2,5 razy większa, niż z takiej samej ilości cukru.
Diety niskokaloryczne w świetle dzisiejszej wiedzy są
nieporozumieniem. Organizm ssaków wymaga dostawy środków odżywczych
najwyższej jakości, w ilościach niezbędnych do pokrycia
wydatków energetycznych.
Tyle podręcznik.
Myślę, że poniższe stwierdzenie nie jest fałszywe : Jeżeli
dieta kłóci się z prawami biochemii, nie może człowiekowi
pomóc. Zawsze doprowadzi do zaburzeń i pogorszenia stanu
zdrowia.
To co powiem niżej, nie ma zastosowania do nazwisk wyżej
przytoczonych.
Historia gatunku Homo sapiens udowadnia smutną prawdę, że mity
mają stokroć większą siłę przebicia niż prawda obiektywna.
Stan ten utwierdza, powszechna czołobitność przed szamanem z
tytułem
profesorskim.
Największa bzdura pod którą jest podpis : prof.dr.hab., paraliżuje
ludzi i każe im wierzyć w nią bezkrytycznie.
Tymczasem, blisko 2000 lat temu, św.Hieronim (listy 57,11)
stwierdził, że
"mylić się jest rzeczą ludzką" ( "errare
humanum est" ).
Rzetelny naukowiec, w swoim dążeniu do prawdy, jako naczelną
zasadę, przyjmuje powyższą maksymę.
Mowa oczywiście o mądrych i pokornych :
"wiem, że nic nie wiem" - "scio me nihil scire"
.
Inni, stanowiący ogromną mniejszość , to pseudonaukowcy,
niejednokrotnie szarlatani.
Wśród nich wyróżniają się "profesorowie nominowani".
Tytuły, bo nie wiedzę, zdobyli za ponurych czasów najlepszego,
katorżniczego ustroju na świecie, który zaowocował sowiecką
metodą organizacji nauki - obowiązującą m.i. w Polsce do dziś,
a opartą o omnipotencję urzędników.
Kasty "najmądrzejszej" , bo wówczas wszechwładnej (
stąd system nominacji - nieznany w normalnym świecie), wyrosłej
i wybujałej na zasadzie komórek rakowych, powstałych wśród
społeczeństw zainfekowanych OCHLOKRACJĄ - rządami motłochu.
"Jak
mozna jesc tyle tluszczu i uwazac ze to zdrowo?? Bylam bardzo
gruba i schudlam prawie 20 kilo juz dzieki diecie OGRANICZAJACEJ
tluszcz i cukier. Jak ktos moze twierdzic ze wpieprzanie miecha,
smalcu i obrzydliwego tluszczu jest zdrowe??? Dlatego jest tylu
otylych chorych ludzi, dlatego ze jacys domorosli znawcy wmawiaja
im takie brednie!!!! "
1. Co rozumiesz przez " tyle tłuszczu" ?
2. Użyte tu słowo "wpieprzanie" sugeruje jedzenie
dużych ilości.
3. Piszesz też : "Dlatego jest tylu otyłych chorych...."
Skoro tak piszesz, to na pewno w to wierzysz, lecz jeślibyś
chciała, żeby
wiecej ludzi w to uwierzyło, to musisz zebrać rzeczowe
dowody.
Jeśli okażą się zasadne i sprawdzalne, wówczas
możesz liczyć na szersze poparcie Twojej tezy.
Póki co ,Twój "argument" : "jacyś domorośli
znawcy wmawiają im takie
brednie!!!! ", nie mieści się w dobrze rozumianej
metodzie
przekonywania.
NIkt nie twierdzi i twierdzić nie będzie,
że DO jest jedynym
i wyłącznym sposobem na chudnięcie.
Twoja wypowiedź ujawnia 2 sprawy :
A) schudłaś na diecie innej niż DO
B) Nie lubisz, bo nie smakują Ci żadne ilości obrzydliwego
tłuszczu
Obie wypowiedzi są prawdziwe, nie można więc
im zaprzeczyć ,ale też nie można, w oparciu o nie wszcząć
dyskusji nt. DO.
To co piszę poniżej, to nie kontrowersja do
Twoich stwierdzeń, lecz moje spostrzeżenia po 5-o miesięcznej
DO.
Jestem cukrzykiem, który ściśle stosował się do diety
"obowiązującej" w tej chorobie. Jadłem 5-6 razy
dziennie i byłem wiecznie głodny.
Dlaczego ?
Oto mój wniosek, w świetle wiedzy zdobytej przy głębszym
zapoznaniu się z argumentami za Dietą Optymalną :
bo dawałem organizmowi paliwo złej
jakości,
często wręcz surowce, które dla organizmu człowieka nie są
paliwem.
Przykład ?
Proszę bardzo : dietetycy w cukrzycy, zdają sobie
sprawę, że chorzy mogą odczuwać uczucie głodu. W takiej
sytuacji polecają
zwiększyć ilości balastu, m.i. błonnika - różne otręby itd
itp. Jest to rada paradoksalna, żeby nie powiedzieć zbrodnicza
[ no, to trochę za mocno ! :) ].
Głód to nie widzimisię naszego mózgu. To hasło organizmu :
" czegoś mi brakuje !!! " .
W takiej sytuacji podawanie substancji balastowych
organizmowi
czlowieka jest zmuszaniem go do uruchamiania procesów
metabolicznych łańcucha żywieniowego , obcych gatunkowi Homo.
Na poparcie powyższego, można przypomnieć charakterystykę
przewodu pokarmowego przeżuwaczy : dwa żołądki + długie
metry jelit,
W tym przypadku musimy uwzględnić substancje balastowe (
siano,
słoma jęczmienna) dlatego, budując stawkę żywieniową dla
bydła
dajemy wcale niemałe ilości tego balastu.
Dziś, na diecie optymalnej, jem 2-3 razy
dziennie, jestem stale
syty, a co najważniejsze jem DUŻO, DUŻO mniej ( dla przykładu
:
śniadanie : 80 g boczku ( b.dobrze przyrządzonego - ze względów
smakowych) do tego 2 smażone na maśle żółtka + 50 g kiszonej
kapusty ( umownie - "zamiast chleba").
Jako picie do śniadania, najczęściej robię gorący kubek
Knorra "krem z kury" ( tylko 5g WW) .Do szklanki dodaję
: 1 żółtko oraz 10 g łoju wołowego ( aby proporcja B-T-WW
była lepsza, 10 g łoju - to 9,9 g tłuszczu ).
Uwaga: topiony łój ( najlepiej w mikrofalówce, bo się nie
przypali),
to bialutka bezzapachowa substancja ( podaję dla tych, których
razi
zapach smalcu). Zresztą ,ten sam łój masz w "oczkach"
rosołów czy
barszczyków.
Takie śniadanie wystarcza mi do 14 -15-tej.
Nie mam żadnych sygnałow ( głodu), że organizmowi czegoś
brakuje. Czy to nie argument ???
Policz to moje śniadanie w 2 aspektach :
1). ile gramów pożywienia podałem organizmowi ( to w nawiązaniu
do
Twoich "strasznych ilości tłuszczów" ! )
i
2). policz koszt w zł tego posiłku.
Porównaj te dane z takimi samymi z Twojej diety ,
poczym podziel się z nami , proszę, tymi wynikami.
Wyolbrzymienie przez Ciebie : " tych strasznych
ilości obrzydliwego tłuszczu, wieprzowego mięsa "
wynika z 2 faktów : 1. smakowego : bo nie lubisz tych produktów
oraz 2) bo wierzysz w stereotyp "prawidłowego odżywiania"
podany do bezwzględnego wierzenia przez doktorów, profesorów i
wszelkie światowe sławy od dietetyki.
Tylko pytam Ciebie , jakie masz DOWODY, że te "autorytety"
mają na pewno rację ?
Przypomnij sobie , hoćby podobne fakty : Kopernik i Galileusz
oraz
ich teorie były przez stulecia wyklęte .
Przez kogo ??? Ano właśnie przez "światowe
autorytety" !!!
Nie znalazłem dotąd - a szukam, gdyż człowiek jest
naogół
ortodoksyjnym tradycjonalistą - rzeczowego zestawu
merytorycznych
argumentów przeciwko diecie optymalnej.
Zebranych i podanych przez jakieś autorytatywne grono, czy
pojedyńcze osoby, ale poparte wynikami badań, analiz itp, a nie
stwierdzeniem :
"jest i musi być TAK... bo JA : MGR... - DR... - PROF...
- tak mówię !!! Amen !!! ".
Przez ponad 30 lat ( słownie : trzydzieści ! ) nie
widziałem innego
tłuszczu niż niskonasycone oleje roślinne i margaryny. Jadłem
duże ilości
( bo byłem wciąż głodny) chleba, kasz , makaronów , ryżu
itp
Po zapadnięciu na cukrzycę zwiększyłem dawki "przysmaków
kozich"
to jest : warzyw wszelkiego rodzaju.
W tej sytuacji, drżałem z emocji : CO MI
GROZI kiedy przejdę na Dietę Optymalną.
W co ja swój organizm wpędzę ? Czym to dla mnie się skończy
???
Myślę, że rozumiesz mój stan i te moje pytania ?
Z drugiej zaś strony, jako że jestem naturalistą ,który
wierzy w PRAWA PRZYRODY oraz wie, że ich łamanie NIGDY nie
przynosi pożytku człowiekowi ,w żadnym wymiarze jego działalności
,
pytałem czy jest możliwe aby PRZYRODA aplikowała noworodzącemu
się życiu ( tutaj dla przykładu : ludzkie niemowlę oraz
pisklę ptaka) szkodliwe
substancje, czy wręcz trucizny za jakie każą nam uważać
AUTORYTETY :
jajko kurze oraz zwierzęce tłuszcze wysokonasycone.
Pisklę ptasie dostaje jako pierwszy pokarm - przecież ten
najwartościowszy
w tym okresie jego życia - to co jest zawarte w pokarmie, który
daje mu jego matka - kura t.j. w jajku.
A pisklę ludzkie ?
W mleku swojej matki dostaje w/g chemicznej analizy ,
( a nie hipotetycznych stwierdzeń "autorytetów" ),
w 100 g matczynego pokarmu, do 0,40 g tłuszczów nienasyconych
tj. tych roślinnych
Reszta ,to tłuszcze wysokonasycone, tzn. te zwierzęce.
Czy powyższe argumenty upoważniają jakikolwiek
"autorytet" do określenia jajek i tłuszczów
nasyconych jako produkty wysoce szkodliwe, dla gatunku Homo ?
Przejście na DO, zaowocowało u mnie następująco
:
1. Trójglicerydy przed dietą : 151 dziś 99 ( w/g norm,
groźne powyżej 150)
2. HDL -"-
40 60 ( w/g norm, groźne poniżej 40 )
3. Cukier -"-
130 - 180 dziś 97-116 ( w/g Światowej
Organizacji Diabetologicznej, powyżej 110 zaczyna się
cukrzyca, a powyżej 140 zaczyna
być bardzo groźna ).
( dzisiejsze wyniki mam przy całkowitej rezygnacji z
tabletek Amarylu3 oraz zmniejszeniu o połowę insuliny,do 10
jednostek jednorazowo w ciągu doby.)
Jakie lepsze argumenty mogę przytoczyć na
poparcie dobrego
działania DO ???
Choć muszę się przyznać bez bicia, że w nastrój strachu i wątpliwośći,
wpędził mnie przedwczoraj diabetolog, który usłyszawszy,że
jestem na DO,
zawołał z przerażeniem : Panie, ja nie biorę żadnej
odpowiedzialności,
jesli pan wpędzi się w bardzo, bardzo poważne tarapaty.
Jakie to tarapaty nie dowiedziałem się, na zasadzie takiej
, że polscy adepci nauk Hipokratesa, są szkoleni, ( podobnie
jak szamani z plemienia Bwana-Kubwa) że pacjenci to banda tumanów
i ignorantów, dla których
wydatek czasowy zawarty między pytaniem : "co panu dolega ?"
a wydaniem recepty, jest aż nadto wystarczającym do wypełnienia
konstytucyjnego, socjalistycznego obowiązku "bezpłatnej"
( koń by się uśmiał ) służby zdrowia.
No chyba, że jesteśmy na prywatnej wizycie, za te "śmiesznie
małe - i upokarzające dla szamana u którego własnie jesteśmy
( nie daj Boże PROFESORA ! ) - 50-o złotowe honorarium".
30 czerwca 2002 r. - Pytanie o alergię:
Witam serdecznie,
W poniedziałek przechodzimy całą rodziną na żywienie optymalne. Szukałam
właśnie informacji na temat alergii, ponieważ nasze dzieci i ja ją mamy. Nie
mamy wprawdzie strasznych objawów, ale jest to dosyć męczące i miałam
nadzieję, że dzięki tej diecie alergia zniknie. Proszę coś więcej o tym
napisać.
Pozdrawiam,
Blanka Drozd-Demska
Ja wyleczyłem się
z alergii po dość krótkim okresie stosowania diety, co
oczywiście nie musi być regułą. Dobrze byłoby skontaktować się lekarzem
optymalnym, najlepiej w Jastrzębiej Górze www.optymalni-centrum.com
.
Serdecznie pozdrawiam - Wiesław Kaniowski
http://optymaln.republika.pl
1
sierpnia 2002 r. - List od "optymalnego"
Cześć!
Za parę dni minie 5-ty rok jak jestem na DO, która obecnie jest dla
mnie czymś zwyczajnym, normalnym tak jak dla innych ludzi żywienie
tradycyjne. Moi znajomi zaakceptowali stosowana przeze mnie dietę,
nie czepiają się, czego nie mogłem powiedzieć na początku. Nigdy nie
byłem ortodoksyjnym zwolennikiem DO, zresztą do dzisiaj nie znam
podstawowych danych dot. produktów jakie mogę spożywać. Moja dieta
opiera się na jajkach min.5 szt dziennie (właściwie konsumuje same
żółtka), oraz wieprzowinie w postaci gotowanej bądź smażonej, bez
żadnych przypraw, wypijam hektolitry wody mineralnej. Nie spożywam w
ogóle produktów zawierających węglowodany wyjątkiem jest piwo (raczej
nie przekraczam 0,5 l/dobę), co nie ukrywam smuci mnie, ale cóż nie
jestem i nie chce być doskonały. DO odpowiada mi ze względu na swoją
prostotę i ciekawe efekty w postaci np. chronicznej głupawki tz.
luzu, braku lęku przed nowościami, optymizmu, wiary w siebie, ogólnie
wybornego samopoczucia, jeśli chodzi o kwestię zdrowia to jest super
(nigdy nie chorowałem poważnie), przeziębienia, anginy, grypy, małe
owrzodzenia odeszły w niepamięć. Pozdrawiam wszystkich stosujących
oraz sympatyków DO. J. Chrush – Żory –2002 (Yaroch@o2.pl)
3 sierpnia 2002 r. - Pytanie o poziom cholesterolu:
Jestem na diecie optymalnej od 5
miesięcy. Choruję na astmę atopową. Na
dzień dzisiejszy zauważyłem poprawę jeśli chodzi o alergię tzn. objawy
alergiczne znacznie złagodniały. Ale zacząłem odczuwać lekki ucisk w
okolicach serca i lekkie drętwienie lewej ręki. Zrobiłem badanie poziomu
cholesterolu we krwi. Oto wyniki:
Cholesterol ogólny: 312 mg/dl
HDL: 57 mg/dl
LDL: 233,2 mg/dl
Trójglicerydy: 109 mg/dl
Glukoza: 117 mg/dl
Bardzo niepokoi mnie wysoki LDL a niski HDL. Dlaczego te wyniki są takie
skoro staram się przestrzegać proporcji dość dokładnie? Co robię źle?