OPINIE NA TEMAT ŻYWIENIA OPTYMALNEGO
część I

Ta strona czeka na Twój list !!!

Drodzy Państwo,

Przysyłajcie mi na adres optymaln@poczta.onet.pl opisy Waszych przygód z dietą optymalną, z jakich chorób wyleczyliście się, a może ta dieta Wam zaszkodziła? - o wszystkim proszę pisać, każdy list znajdzie się na stronie.

Autor strony - Wiesław Kaniowski


28.08.2000r. - I oto nadszedł pierwszy list - od pani Marty Lander z Kanady:

Gratuluje powstania nowej strony optymalnych! Propagowanie i wymiana poglądów jest potrzebna zwłaszcza, ze dieta interesuje się coraz więcej zdrowych i chorych na całym świecie. Dietę stosuje od marca, a wiec pół roku. Początkowo robiłam masę błędów i w ciągu miesiąca utyłam 2 kg. Jestem jednak uparta i postanowiłam najpierw nauczyć się prawidłowego stosowania a później wyrazić opinie. Opłacało się!!! Pojechałam na wczasy optymalne do Ustronia (mój list jest na stronie Irka w dziale " Listy 4 "). Okazało się, ze warto było odbyć podroż aż z Kanady, żeby nauczyć się i zobaczyć na własne oczy co ta dieta może z człowiekiem zrobić. Widziałam ludzi schorowanych u których po dwóch tygodniach widać było znaczna poprawę. Moja koleżanka przestała brać tabletki insuliny ( cukrzyca ) już po 2 tygodniach. Moja corka-nastolatka pozbyła się 4 kg. sadełka i nadal powoli chudnie. Ja jestem lżejsza o 5 kg. cholesterol ( ten zły) obniżył się o 5% . To wszystko w tak krótkim czasie. Zaopatrzyłam się w książki dr. Kwaśniewskiego , które to są bardzo pomocne. Po pewnym czasie ważenie produktów jest zbędne, tylko początkowo konieczne. To było najbardziej pracochłonne. Łączę pozdrowienia Marta Lander Calgary- Kanada mój e-mail: marta.lander@home.com   P.s. Jesteś z moich stron. Pochodzę ze Starachowic. Tam się urodziłam, wychowałam i kilka lat pracowałam.

Witam pani Marto! Dziękuję bardzo za list, ukaże się na stronie już niedługo. Tak jak Pani mówi wymiana poglądów pomiędzy optymalnymi jest konieczna, dlatego ja zorganizowałem podstronę opinie (przyznam się, że na ten pomysł wpadłem dzięki stronie Irka). Popełniała Pani masę błędów - zupełnie jak ja. Serdecznie pozdrawiam - W. Kaniowski PS. Proszę o odpowiedź na ten list, bo chciałbym mieć pewność czy dotarł.

Witam Pana List otrzymałam, dziękuje. Na stronie Irka jest mój list z pobytu w Arkadii, ale nie wiem, czy to dobry pomysł, żeby pan go umieścił na swojej stronie. Oprócz dobrych stron i zalet wczasów bardzo krytycznie oceniłam warunki i ceny. Pewnie naraziłam się osobom kierującym hotelem (nie Arkadia). Myślę jednak, ze krytyka tez jest potrzebna, jeśli ma być lepiej... Umieszczenie listu zostawiam do pana dyspozycji. Po przeczytaniu  moich wspomnień z pobytu, proszę napisać co pan o tym myśli. Pozdrawiam Marta Lander.

Witam serdecznie, Bardzo chętnie zamieszczę Pani list ze strony Irka, za zgodę dziękuję. Mam napisać co myślę o wczasach optymalnych, dobrze - bardzo chętnie się wypowiem w tej sprawie. Rzeczywiście wczasy w hotelu "COLONIA" są stanowczo za drogie dlatego bardzo minie to dziwi - przecież optymalni mając najlepszą pracę mózgu wśród ludzi powinni odróżniać dobro od zła, więc spróbuję to wytłumaczyć w taki sposób: skoro ceny w hotelu są tak wysokie, to widocznie jest to konieczne, choć dla wczasowiczów wielce niekorzystne, dlaczego tak jest nie wiem. Serdecznie pozdrawiam - W. Kaniowski PS. Proszę mnie "panem" nie tytułować - mam dopiero 14-ście lat I jeszcze ta sama prośba co w poprzednim liście - odpowiedź.

Cześć Nie bardzo chce mi się uwierzyć, ze 14 latek może zrobić tak dobra stronę, a poza tym mieć tak dojrzale poglądy. Nawet styl pisma jest godny conajmniej maturzysty! To nie do wiary! A może jesteś poprostu wybitny? Nie wiem, chociaż w życiu pracowałam wiele lat ucząc w Liceum, osoby tak dojrzale spotkałam może kilka razy. Gratuluje! Problem w Polsce polega na gwałtownej chęci wzbogacenia się już i teraz nie patrząc dalej... To smutne, ale taka jest świadomość ludzi. Twoja stronę będę śledzić wyjątkowo. Pozdrawiam Marta Lander

Witam, Po pierwsze chciałbym podziękować za słowa uznania, które chyba są trochę przesadzone: przecież taką stronę jak moja nie jest trudno stworzyć, a jeśli chodzi o styl pisma, nie uważam żeby był jakiś wyjątkowy - na pewno wielu moich rówieśników pisze podobnie, a jeśli o moje poglądy, jak je Pani nazywa nazywa "dojrzałe" - odpowiedź brzmi: jako optymalny poglądów nie mam, znam poprostu wiedzę dra Kwaśniewskiego. Serdecznie pozdrawiam - W. Kaniowski

Witam Napisze więcej za kilka dni, bo jestem bardzo zajęta i brak mi czasu. Początek roku, obóz córki, praca zawodowa itp. rozumiesz chyba jak to jest?

A oto ów list, którego oryginał znajduje się na stronie Irka Bielenia:

WSPOMNIENIA Z WCZASÓW W ARKADII w Hotelu COLONIA.

Irku Wiem, ze jeszcze nie wróciłeś z urlopu, ale mój list poczeka cierpliwie... Jak obiecywałam, tak tez czynie opisując "wielka podróż po zdrowie i wiedze" do Polski. Przyjechałam do Ustronia 11lipca. Okolice piękne jak z bajki. Nigdy wcześniej nie byłam w tych stronach. Okazały i całkiem ładny budynek hotelu "Colonia" tonie w soczystej zieleni. Po załatwieniu formalności w recepcji zamieszkałyśmy ( ja z nastolatka-corka i moja koleżanka z Polski) w pokoju #103. Natychmiast zorientowałam się, ze zrobiłyśmy błąd zamawiając jeden pokój dla 3 osób. Można było zamówić jeden dwuosobowy i jeden jednoosobowy ze wspólną łazienką. Szkoda, ze nikt nas nie poinformował o takiej możliwości. Ścisnęłyśmy się wiec w tym pokoju i nawet zadowolone zabrałyśmy się za rozpakowanie bagaży. Wieczorem p. doktor przepisała nam zabiegi (prądy selektywne). Rano przy śniadaniu poznałyśmy przemiłą p. Teresę, która praktycznie była najważniejszą osoba: od pilnowania naszego wyżywienia, szkoleń poprzez wszelkie problemy, zajmowała się wszystkim i wszystkimi. To dzięki Niej istnieje ten ośrodek i podziwiam Ja bardzo za poświęcenie, prace i masę entuzjazmu. Ze względu na wykłady i szkolenia warto było tu przyjechać... Musze tu oddzielić "Wczasy Optymalne" od warunków hotelowych i o tym napisze za chwile.  Wykupiłam wszystko co się da i co było zalecane, a wiec : 1) Prądy selektywne-10 po 25zl. (ja i córka to 50zl.) za jeden zabieg. 2) Masaze-koszt w zależności od rodzaju masażu np.odchudzajacy-35zl. kregoslup-15zl. Musze dodać, ze nie spotkałam lepszego masażysty od p. Grzegorza. Takich jak on poprostu nie ma! Efekty były niemal natychmiastowe. A teraz refleksje "hotelowe" W recepcji hotelu jest wywieszony cennik, który zaskoczy nawet "analfabetę biznesowego" Oto: Sauna - 10zl. za godzinę OD OSOBY To niezbyt zrozumiale. Czy potrzeba więcej prądu czy węgielków czy wody dla 2 czy nawet 3 osób? Łatwo obliczyć, ze koszt sauny dla 2 osób to już 20zl. za godzinę. Sauna wiec była w większości pusta, a wiec zarobek żaden... A mogła zarobić 100-120zl. dziennie. Na taki "business nie pozwoliłby sobie chyba nikt na " zgniłym zachodzie". Sprawa następna: W pokojach i w recepcji wywieszono ogłoszenie, ze wrzątek można brać z recepcji i ze stołówki. Ze względu na cenę kawy-6.80 zł. z 25ml. śmietanki nie było chętnych na codzienne kupowanie tego drogocennego napoju. Braliśmy wiec wrzątek i parzyliśmy własną kawkę. Wkrótce, żeby "zachęcić" do kupowania kawy zlikwidowano możliwość wrzątku ze stołówki i pozostała recepcja. A to tez duży błąd, bo przecież przebywając w stołówce cos tam się zawsze kupowało np. sernik, lody, piwo czy lampkę wina, a tak to pomalutku diabli brali każdego o omijaliśmy stołówkę jak złe licho. Na nieszczęście prawie cały czas mojego pobytu lalo jak z cebra i było zimno. W dodatku ośmieliłam się wziąć kąpiel i woda zalała niższe piętro. Nasza łazienka w remoncie... Zaczęłam wiec walczyć o jakiś grzejnik do pokoju, bo szczekanie zębami mnie nie bawi, zresztą szkoda zębów. Po długich i ciężkich cierpieniach zdobyłam grzejnik, którym dzieliłyśmy się uczciwie z sąsiednimi pokojami. Podsumowując chce podkreślić najważniejsze: Wczasy optymalne są naprawdę wspaniale ze względów leczniczych, chociaż nie na przeciętną kieszeń. Potrzeba własnych ośrodków "Optymalnych" a na to chyba jeszcze nie ma pieniędzy, żeby mieć własny ośrodek. Ogólne zasady prowadzenia biznesu w Polsce zaprzeczają zdrowemu rozsądkowi i prowadza wcześniej czy później do "plajty" Utrzymanie całego zastępu obsługi przy bardzo malej frekwencji prowadzi do nikąd... Wiele domów wczasowych świeci pustkami a dlaczego? Irku, jeśli Twoja cenzura puści, umieść ten list na stronie. Nie chodzi chyba tylko o " lakierowanie", bo i krytyka jest potrzebna...

Łącze pozdrowienia Marta Lander.

P.S. Monika (moja córka) schudła 5kg. i stosuje dietę z nadzieja i entuzjazmem. Ja jestem lżejsza 4 kg. i czuje się jak nastolatka.


5 listopada 2000 - List od Łukasza ze Szczecina:

Mam na imię Łukasz mam 16 lat jestem ze Szczecina i od 8 roku życia choruje na Bielactwo. Białe plamy mam wszędzie na twarzy , rękach , plecach , nogach ! Wstydzę się pokazać na plaży , nawet w w-fizycznym nie ćwiczę ! Niemoge chodzić w krótkich bluzkach wstydzę się ! Nie wiem co będzie dalej martwię się ta choroba ! Proszę o pomoc jak wyleczyć ta chorobę ! Próbowałem się leczyć u pana Zielinskiego na ul. Kopernika 4 w Szczecina na lampach ale żadnych skutkow. Slyszalem o diecie optymalnej ! Proszę napisać jak mam się leczyć i co stosować bo inaczej nie mam chęci do życia :( mój e-mail Bufalo@poczta.fm                                                      ZROZPACZONY 16_latek

Witaj Łukaszu!
Nie jestem lekarzem optymalnym dlatego nie mogę Ci dużo powiedzieć na temat leczenia bielactwa, na mojej stronie jest jeden artykuł na temat bielactwa, jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś przeczytaj go. Ja osobiście poradziłbym Ci odwiedziny w jednej z Arkadii (ich spis znajduje się na stronie Irka Bielenia; adres strony w "linkach"). W Twoim przypadku będzie to trudne biorąc pod uwagę miejsce zamieszkania, ale spróbuj.
pozdrawiam-WK


27 października 2001 - List od p. Krzysztofa z Torunia:

Witam, Po rzuceniu palenia, dwa lata temu przytyłem 18 kg. Szukałem sposobów pozbycia się nadwagi i szybko "chwyciłem się" diety Kwaśniewskiego. Efekty były zdumiewające - bardzo szybko zgubiłem 6 kg, później jeszcze cztery. Po ok. 8 miesiącach zaczęły się jednak problemy - uciążliwe zaparcia i bóle w lewej części podbrzusza. Nie dawałem jednak za wygraną, tymbardziej, że tego typu jedzenie odpowiada mi smakowo. Piłem różne ziółka i jadłem tłusto dalej. Jednak dolegliwości stawały się coraz bardziej uciążliwe. Szukałem kontaktu z dr. Kwaśniewskim (telefonowałem m.in. do Arkadii w Gliwicach oraz do jego współpracownika, dra Krupki w Łodzi - zero sensownej pomocy). Wreszcie po wielu próbach udało mi się "złapać" telefonicznie pana Kwaśniewskiego w jego domu w Ciechocinku. Przedstawiłem swój problem, a on na to (wcale nie zaskoczony moimi dolegliwościami): "niech pan pójdzie do lekarza i powie, by przepisał panu papawerynę 0,04 g i atropinę 0,5 mg - to powinno pomóc". Ja na to, no to jak jest - głosi pan w swoich książkach (mam wszystkie), że stosowanie pańskiej diety ma do siebie m.in. to, że lekarzy konwencjonalnych się omija, a ja mam iść do takiego i powiedzieć mu, co ma mi zapisać na receptę? Tak - odparł - ale przepraszam, jestem bardzo zajęty. W ten sposób skończyła się moja przygoda z dietą dra Kwaśniewskiego. Stosowałem ją bardzo skrupulatnie, z książkami, notesem i kalkulatorem. Obecnie, od roku, walczę ze stwierdzonym badaniami zespołem jelita drażliwego. Dodam, że przed stosowaniem diety nie miałem żadnych dolegliwości, na nic też nie chorowałem. Co ciekawe, tę dietę stosowała razem ze mną moja żona i żadnych perypetii w jej następstwie nie miała. Jednak odeszła od niej, widząc co dzieje się ze mną. Reasumując, uważam nadal, że sposób odżywiania się proponowany przez dra Kwaśniewskiego jest zdrowotnie bardzo dobry, jednakże nie dla każdego. Szkoda, lubię tłusto jeść.
Pozdrawiam Krzysztof z Torunia

Witam,
radziłbym jednak dalej stosować dietę i cierpliwie czekać, może kiedyś
wreszcie się uda?
Umieszczę Pański list na stronie, może znajdzie się ktoś kto Panu pomoże.
Pozdrawiam - Wiesław Kaniowski

3 listopada 2001 - Odpowiedź na powyższy list od p. Krzysztofa:

Szanowny Panie Krzysztofie!
Przeczytałem Pański list na stronie Wiesława Kaniowskiego i chciałem podzielić się swoimi uwagami. Niestety po przejściu na dietę u wielu osób (nie u wszystkich) pojawiają się zaparcia. U mnie trwało to ponad rok zanim się to zmieniło. Być może, było to spowodowane nadmiernym spożyciem tłuszczu i białka - niestety (a może na szczęście) nie stosuję diety w sposób ściśle rachunkowy. Ponieważ w szybkim tempie ustąpiły u mnie dolegliwości wrzodowe (dwunastnica) to mniejszą uwagę zwracałem na zaparcia, zwłaszcza, że przed przejściem na dietę też mi się zdarzały (miałem też w efekcie hemoroidy). Obecnie po 3,5 latach stosowania ŻO wszystko się unormowało, a także poprawił się stan moich hemoroidów. Być może, znaczenie miał fakt, że zwiększyłem spożycie warzyw (papryka, pomidory, cebula) w granicach dziennej normy węglowodanów. Należy zauważyć, że ŻO nie leczy wszystkiego i na pewno nie od razu.
Żurek Janusz
optymalni@interia.pl

16 czerwca 2002 - Kolejna odpowiedź:

Witam Przeczytałam na Twojej stronie list od pana Krzysztofa z Torunia i chciałabym do tego cos dopisac.Z zespołem jelita drażliwego zostałam zdiagnozowana po długich perypetiach ok 10 lat temu po długich i wnikliwych badaniach.Probowalam przeróżne diety i leki (włączając czysta kodeine-jest to środek przeciwbólowy silnie zatwardzajacy) i nic,probowalam przeróżne diety więcej lub mniej mi pomagające ale końcowy skutek był ten sam.Od pół roku jestem na DO i co mogę stwierdzić mój żołądek był fantastyczny do czasu kiedy nie zwiększyłam odrobinę węglowodanów i zaczęło sie.Zeby list ukrócić w każdym bądź razie moja córka od dziecka ma "luźny stolec" i to zrobiło tez u niej różnice (na DO po raz pierwszy w jej życiu miała normalny).Wiec żeby podsumować cala sprawę mój końcowy wniosek jest taki ze nie wolno mieszać paliw (koniec wiec z ziemniaczkami i mięsem), a jeżeli już ktoś to toleruje to w odpowiednich proporcjach (o czym zresztą dr. Kwaśniewski mówi) ja na razie jestem na etapie powrotu do poprzednich proporcji.Na DO mam dużo innych pozytywnych spostrzeżeń wiec nie chce rezygnowac.A pańska żona myślę ze nie ma wrażliwych jelit czego większość ludzi nie ma.Ciezko jest byc w tej sytuacji wybranym :)  Osobiście myślę ze to absolutnie nie była dieta tylko zbieg okolicznosci.Mysle ze w Pana przypadku tak jak i w moim normalne proporcje odpowiadające masie ludzi nie działają tak jak powinny trzeba dostosować indywidualnie ale popieram Wieśka ze tak szybko nie powinien Pan rezygnować ze swojego doświadczenia mogę narazie tylko tyle powiedzieć, ze leki napewno nie pomoga,moze byc lepiej i gorzej ale nie wyleczą a dieta moze.Dalsze spostrzeżenia napisze później kiedy mi się poprawi. Pozdrowienia Marzena

3 sierpnia 2002 - kontynuacja poprzedniego listu:

To kontynuacja mojego listu jako odpowiedzi na list p.Krzysztofa z Torunia.Mam nadzieje ze kiedys Pan jeszcze do tego wroci i to przeczyta.Jak pisalam w poprzednim liscie zwiekszenie weglowodanow mialo niedobry wplyw na moje jelita (i nie mowie tu o drastycznym zwiekszeniu - do 60-70g przy zachowaniu proporcji-moje proporcje musza byc troche inne ze wzgledu na inne rzeczy)Teraz juz jest w porzadku.Niestety albo stety nie jem ziemniakow z miesem,tak jak poprzednio jem warzywa zamiast tego i glownie w tym szukam weglowodanow,pozatym sliwki suszone i ciemna czekolada,grejpfrut,czasami ananas, zawsze trzymajac sie normy, bo w samych warzywach ciezko jest ta norme osiagnac i caly czas sie nadal ucze ZO.Mysle ze w klopotach nie mozna liczyc na sama ksiazke to jest dla ludzi ktorzy nie maja problemow,a reszta musi sie konsultowac i tu nie mowie o jednej doswiadczonej osobie.Normalnie konsultujemy sie z dwoma,trzema lekarzami plus cala zgraja znajomych.Dr Kwasniewski mozna go zrozumiec po 30 latach ciaglej walki i proby udowodnienia swojej racji,pewnie doszedl do wniosku,ze on daje swoja madrosc a kto chce niech stosuje kto nie chce,nie ma go juz ani sily ani ochoty przekonywac.Mysle wiec,ze nie jest to samo liczenie i same proporcje -to jest podstawa,a dalej "do roboty" bo rzadko co przychodzi gotowo podane.Plus tego wszystkiego jest taki,ze wiedzy naszej nigdy nam nikt nie odbierze i tylko tak naprawde tylko my mozemy sobie sami pomoc.Ludzie jak dr.Kwasniewski  daja nam tylko narzedzia,swoja wiedze i doswiadczenie,a jak to wykorzystamy zalezy od nas samych.Na tym narazie koncze.Powodzenia w wedrowce i do nastepnego listu jezeli Wiesiek bedzie mial sile i ochote go wlaczyc na liste :)
Marzena

5 stycznia 2002 - List od p. Jerzego z Myszkowa:

Witaj.! Jestem optymalnym z blisko 4-ro letnia praktyką. Cała moja rodzina z uporem lepszej sprawy pilnuje swojego KORYTKA. Po trzech latach doszedłem do tego, że Zona piecze dla mnie wspaniałe boczki ( podjadane oczywiście przez wszystkich domowników ).  Bardzo chciałbym nawiązać korespondencję z innymi optymalnymi z okolic MYSZKOWA  42-300  Być może moje 4 lata przydadzą się komuś, a może ja nauczę się czegoś pożytecznego. Czekam z niecierpiwością                           Jerzy Ł.


26 stycznia 2002 - List od przyszłej matki:

Cześć. Jestem 23- letnia przyszła matka (na czerwiec mam termin) i od 1,5 miesięcy jestem na diecie dra Kwaśniewskiego. Mnie bardzo odpowiada takie jedzenie, niestety mój mąż z powodu częstych delegacji zaniechał niektórych zaleceń. Na szczęście ja gotuje obiady:). Jeśli chodzi o wpływ diety na zdrowie to powiem ze zaledwie po kilku miesiącach unormowało mi się ciśnienie, które miało tendencje do skoków nienormalnych w moim wieku. Wyniki badań miałam takie, ze lekarze się dziwili. Gdyby wiedzieli, ze nie jadłam warzyw i owoców pewnie by mnie zlinczowali. Mimo ciąży która jest dużym wysiłkiem dla organizmu (szczególnie pierwsza) wyniki nie spadły drastycznie. Chciałabym nawiązać kontakt z innymi kobietami, które pomogłyby mi w późniejszym żywieniu dziecka. I poradziły co zrobić, gdy nie można zjeść pozadnego śniadanka np kiełbaski, jajeczniczki. Mam po tym całodzienne dolegliwości ciążowe. Pozdrawiam. Monika z Bytomia
mój adres:
mnowicka@pf.pl   


23 luty 2002 - Parę pytań dotyczących diety optymalnej:

Byłam na diecie ok. roku, wszystkie moje dolegliwości ustąpiły teraz wracają, czy to znaczy, że muszę być na diecie żeby się dobrze czuć? Czy ta dieta leczy? (Nigdy nie liczyłam B:T:W ) chciałabym wiedzieć czy jestem jedyna i czy to nie jest niebezpieczne dla zdrowia, czy trzeba konsekwentnie liczyć proporcje. Może ktoś podzieliłby się ze mną swoimi spostrzeżeniami.  Dorota ztomczyk1@poczta.onet.pl


11 maja 2002 - Dieta optymalna a nowotwory:

Szanowny Panie!
 
Mój ojciec (58 lat i dość duża nadwaga) został wypisany za szpitala z następującymi rozpoznaniami klinicznymi:
 
    Pleuritis exsudativa carcinomatosa dextra
    Processus neoplasmaticus disseminatius pulmonum.
    Insufficientia respiratoria chronica
    Hypertonia arterialis
    Cardiomyopathia dilatativa
    Cholecystolithiasis.
    Obesitas alimentaria.
    Angiopathia hypertonica retinae oculi utr.
    Varices cruris bilateralis
    Noduli haemorrhoidales I / II
    Oitis media supp chronica bilateralis
    Adenoma prostatae.
 
Od pewnego czasu stosuje się do zaleceń żywieniowych , pochodzących z książki "Dieta optymalna". Prosiłbym jednak o indywidualne wskazówki dotyczące diety, jaka powinien stosować mój ojciec (osoby z rozpoznaniem nowotworu powinny spożywać więcej białka niż tłuszczu).
 
Z góry dziękuje i liczę na szybka odpowiedz.
 
Mariusz Sobstel (
m.sobstel@wp.pl)
 
P.S. Zgadzam się na ewentualne publikowanie lub przetwarzanie mojego listu.
        Jeśli nie może Pan odpowiedzieć na moje pytanie to, gdzie mógłbym napisać żeby otrzymać interesujące mnie informacje.


01 czerwca 2002 - Ciekawy list od wegetarianina:

Proszę nie czynić mnie odpowiedzialnym za błędy ortograficzne w poniższym liście... W.K.

Witam
Czytałem twoją stronę i od razu powiem że mi się nie spodobała. Na początek do cytatu św. Augusta dodam cytat z Bibli "i dał bóg ludzią rośliny i owoce i powiedział od tąd będą dla was pokarmem. No a teraz wymienie swoje uwagi:

Jeśli dobrnąłeś do tego fragmentu to bardzo się ciesze i dziękuje że raczyłeś przeczytać. Mam nadzieje że cię przekonałem.
Alan

A oto jak odpowiadałem na poszczególne zarzuty:

Witam,
pozwolisz, że na Twoje zarzuty będę odpowiadał bezpośrednio pod nimi.

> Witam
> Czytałem twoją stronę i od razu powiem że mi się nie spodobała.
> Na początek do cytatu św. Augusta dodam cytat z Bibli "i dał bóg ludzią
> rośliny i owoce i powiedział odtąd będą dla was pokarmem.

Jesli już to AUGUSTYNA nie Augusta.

> No a teraz wymienie swoje uwagi:
> dieta normalnego człowieka od diety wegetariańskiej zajmuje 12 razy
> więcej ziemi, a twoja pewnie jeszcze sporo więcej.

Ciekawa teoria...

> Wyobraż sobie teraz sytuacje w kturej wszyscy w polsce są optymalni.
> Trzeba by wyciąć wszystkie lasy i przynajmniej połowa    ludzi (pewnie
> biedniejszych) musiała by głodować. To nie są mrzonki, pamiętaj że żywność
> roślinną ktura mogła by wyżywić wielu ludzi zjada np. krowa i daje pokarm
> np. jednej osobie. Nie chodzi mi tu oczywiście o trawe ale o pasze np.
> sojowe i o przestrzeń pod uprawe.

Myslisz, że każdy optymalny zjada jedną krowę dziennie?

> Czy zabiłeś kiedyś zwierze które zjadłeś ? Przypuśćmy ze tak, czy nie
> było ci go żal ? Po co ma ginąć i żyć w strasznych warunkach parokrotnie
> więcej zwierząt.

Nie jestem oczywiście za męczeniem zwierząt. Powinny zyć w dobrych
warunkach, a ich śmierć powinna być szybka i bezbolesna. W przyrodzie już
tak jest, aby jeden przeżył, to drugi musi zginąć. Zapytaj lwa, czy mu było
żal upolowanej antylopy.

> Trzeba też przyznać że ludzie jedzący dużo mięsa są bardziej agresywni
> (wiem to po sobie zanim zostałem wegetarianinem)

Adolf Hitler też był wegetarianinem...

> Człowiek jest naturalnym roślinożercą ma jelita 3 razy dłuższe od
> mięsożerców co sprawia że mięso w nich gnije i wydzila toksyny.

Mnie się wydaje, że jest inaczej. Człowiek na mały żołądek i krótkie jelita.

>  Wegetarianizm jest stosowany od wielu lat i (oczywiście przy
> odpowiednim żywieniu) nikomu nie zaszkodził.

Ja słyszałem zupełnie coś innego.

>  Słyszałeś może o BSE ? , pewnie tak zapewniam że jeśli będzie więcej
> mięsa jedzone będzie więcej genetycznych mutacji i.t.p i większe ryzyko
> wystąpienia podobnych chorób.

Eee tam. A wiesz dlaczego pojawiło się BSE? Bo ludzie chcieli jeść chude mięso. A
krowa żywiona trawą i paszami zawsze będzie tłusta, zaś żywiona mózgami
owiec będzie chuda. Gdyby wszyscy byli optymalnymi BSE by nie było.

> Ciekawe dlaczego eskimosi żyją po 50 lat a np. buddyjscy mnisi ponad
100.

Eskimosi jedzą za dużo białka, więc szybko się starzeją.

> Może uzyskujesz teraz dobre wyniki ale co będzie na dłuższą mete ?

Ciekawe, może skontaktujemy się za parę lat?

>  Teraz opowiem o sobie : kiedy jadłem dużo mięsa miałem poważne
> problemy z jelitami , kiedy przeżuciłem się na wegetarianizm problemy
> zniknęły, a dodatkowo moge mniej spać i być wyspany ( ok. 2 godz. krócej),
> jestem sprawniejszy, i czuje się lepiej/

Ja gdy nie byłem optymalnym chorowałem na alergię, od chwili przejścia na
dietę optymalną zapomniałem o tej chorobie.

> Dlaczego ta diata jest popularna ? To oczywiste że uleganie własnym
> słabością ludziom odpowiada. Może zacząć pić alkohol zamiast wody zeby być
> zdrowym ?

Ta dieta jest tak popularna, bo daje efekty. Moja mama była kiedyś chora na
serce. Jadąc na rowerze po równym musiała się zatrzymać - serce ją bolało.
Teraz wyjeżdża bez problemu pod górę.

> Jeli obalisz moje opinie przeżuce się na twoją diete ale wątpie czy ci
> to się uda. Jeśli chceż być konsekwentnym mięsożercą zagryż jakieś zwierze
> i
> zjedz je surowe razem z wnętrznościami, łatwo jest kupować gotowy produkt
> w
> sklepie.

Zapewne nie czytałeś książek dra Kwaśniewskiego. Powiem Ci tylko, że pisze
tam, że człowiek jest przystosowany do jedzenia mięsa już przetworzonego.
Surowe mogłoby być dla niego niestrawne.

> Mam do ciebie ogromną prożbę zajżyj na strony
www.active.most.org.pl
> i
www.ok.most.org.pl  i poczytaj o wegetarianiżmie, to na pewno cię
> przekona.

Niestety, nie przekonało mnie.

> Jeśli dobrnąłeś do tego fragmentu to bardzo się ciesze i dziękuje że
> raczyłeś przeczytać.
> Mam nadzieje że cię przekonałem.

Niestety nie przekonałeś mnie.
Pozwolę sobie zamieścić ten list na stronie, niech sobie inni poczytają...
I jeszcze jedno: zapisz się na korepetycje z ortografii. Jestem w 3 klasie
gimnazjum, a jednak piszę "nieco" lepiej.

> Alan

Serdecznie pozdrawiam - Wiesław Kaniowski
http://optymaln.republika.pl

4 czerwca 2002 r. - Riposta wegetarianina:

Witam
Wiedziałem że pewnie nie zrozumiesz tego co ci napisze ale dalej bedę
próbował cię przekonać.
Najpierw może zajżyj na strone
www.active.most.org.pl albo
www.ok.most.org.pl , jeśli przeczytasz te artykóły może zrozumiesz o co mi
chodzi.
A teraz odpowiem na pare twoich odpowiedzi:
Nie zrozumiałeś dlaczego ludzie jedzący mięso wykorzystują 12 razy więcej
ziemi niż wegetarianie.
Musze więc ci wyjaśnić. Większość pokarmu który zjada krowa nie przekłada
się na jej masę ale na jej procesy życiowe i jest wydalana w postaci kału,
moczu no i oczywiście dwutlenku węgla więc nie myśl sobie że np. 200kg krowa
zjadła tylko 200kg. pokarmu.
Mówisz że słyszałeś że wegetarianizm może być niebezpieczny, normalne jeśli
ktoś wcina chleb z dżemem i nic innego albo same owoce to się rozchoruje.
Trzeba jeść np. fasole, groch, i różne kasze które zawierają dużo białka , a
wegetarianą białko nie szkodzi.
Mówisz że Adolf Hotler był wegetarianinem , przyznam że nie słyszałem o tym
ale wydaje mi się możliwe. Pamiętaj że nie mówiłem że wszyscy wegetarianie
są potulni jak owieczki tylko że są mniej agresywni. Einstein też był
wegetarianinem i wielu filozofów i myślicieli. (Na stroni którą ci podałem
będzie pisało).
Oczywiście wiem że optymalny nie zjada codziennie krowy a najprawdopodobniej
jedną albo dwie na rok. Ale po to by je wykarmić trzeba pare ha ziemi. A
wegetarianinowi wystarczy 0.15 Ha to różnica jest ogromna. (już wyjaśniłem
ci dlaczego tak jest).
Porównujesz ludzi do mięsożerców a oni są roślinożercami. Pewnie zdziwił byś
się jak by sarny zaczęły polować na jelenie.
Żaden mięsożerca nie musi jeść przetworzonego mięsa by mu nie zaszkodziło i
nie musi liczyć ile białka zjadł.
Na stronach które ci podałem jest też napisane dlaczego człowiek jest
mięsożercą więc nie będę powtarzał.
Mówisz że nie jesteś za męczeniem zwierząt, ale one nie są chodowane w
miłych warunkach (zobacz sobie pare zdjęć na stronie).
Ciekawe co to za życie mieszkać w ciasnym pomieszczeniu i czekać na śmierć.
Co innego antylopa na wolności a co innego chodowla zwierząt.
Co do długości jelit widze że nie czytałeś książek o biologi, poszukaj coś o
tym. Może będzie w encyklopedii.
Za błędy ortograficzne przepraszam ale zawsze dużo robie (co nie znaczy że
nie czytam książek).
Dziękuje
Alan

7 czerwca 2002 r. - Bardzo dobra odpowiedź Anny O. na powyższe wegetariańskie listy:

Witaj!
Na wstępie chcę ci pogratulować ładnej i przejrzystej strony i
wytrwałości w zdobywaniu nowych, optymalnych wiadomości.
Jestem optymalną od 4 lat, mam lat 20 - wiadomo: czuję sie
fantastycznie. Ale nie o sobie chcę pisać. Korci mnie
niemiłosiernie, by odpisać "naszemu" zatwardziałemu
wegetarianinowi.
Czytałam jego "wypociny" - żal d... ściska. Ale jak wiadomo
każdy ma prawo robić w życiu co chce - sam jest za to
odpowiedzialny. Więc dziwi mnie niezmiernie nadgorliwość Alana
w "nawracaniu" nas(optymalnych) na, wg niego, jedyną i słuszną
drogę - drogę wiodącą przez trawę i pastwiska. Mamy w kraju 4
mln ha użytków zielonych i całkiem sporą obsadę zwierząt
gospodarskich. Kochany Alanie - skoro tak miłujesz zwierzęta i
nie jest ci obojętny ich los, to dajcie(wegetarianie) im jeść w
spokoju, a nie zabieracie tym pożytecznym stworzeniom zielonki i
smakowite pasze(!).

Przy okazji zajrzałam na podane przez Alana strony - ubawiłam
się lepiej niż oglądając "Świat według Kiepskich." Wierutne
bzdury - ale oczywiście tylko optymalny ze zdrową mózgownicą
jest w stanie pojąć te sprawy; reszta - ni w ząb.

Czytając jego wyjaśnienia odnośnie 12-krotnie większej
powierzchni ziemii potrzebnej do wykarmienia optymalnych...
Eeech... słońce - z twojej wypowiedzi wieje ignorancją i
niewiedzą. Trzeba trochę poczytać, żeby dyskutować o różnych
sprawach - przede wszystkim o jedzeniu.
""Większość pokarmu który zjada krowa nie przekłada
się na jej masę ale na jej procesy życiowe i jest wydalana w
postaci kału,
moczu no i oczywiście dwutlenku węgla więc nie myśl sobie że np.
200kg krowa
zjadła tylko 200kg. pokarmu.""
Po zjedzeniu pokarmu(paszy) nasza krówka dostaje energię na
procesy życiowe i dzięki temu żyje i przybiera na wadze.
Logiczne jest, że w wyniku procesów życiowych krowa dojrzewa i
przybiera na wadze. To samo dzieje się z człowiekiem - przecież
z upływem czasu=procesów (wielu) życiowych dojrzewasz i
przybierasz na wadze.

Optymalni jedzą skondensowane pożywienie - mało a kalorycznie,
dzięki czemu mogą zjadać 2 posiłki dziennie i to przetworzone
maksymalnie poza organizmem(czyt. obróbka kulinarna) - przez co
znacznie zmniejszyć obciążenie całego układu pokarmowego.
Wegetarianie żeby dostarczyć tę samą ilość energii z roślin
muszą zjadać częściej i znacznie więcej(są "wiecznie" głodni -
wiem coś o tym, w rodzinie swego czasu był prawie wegetarianin -
był zawsze głodny).

""Ciekawe co to za życie mieszkać w ciasnym pomieszczeniu i
czekać na śmierć."" - przecież człowiek też żyje w ciasnym
pomieszczeniu(dom) i czeka na śmierć ;)
""Co innego antylopa na wolności a co innego chodowla zwierząt.""
Zgadzam się. Ale dzięki udomowieniu zwierząt człowiek jest w
stanie zapewnić sobie i innym żywność, nie uganiając się za nim
z dzidą po lesie i w konsekwencji rozwinąć się cywilizacyjnie.
Ale jest też druga strona medalu. Obecna "nauka"  mocno ingeruje
w żywienie zwierząt ( wiem coś o tym - jestem w temacie na
bierząco ), modyfikuje je, w swoim( chorym ) mniemaniu ulepsza
je, dąży do maksymalizacji wydajności produkcji zwierzęcej - z
tych zwierząt robią się dziwadła ( BSE, pryszczyca i inne). To
nie te same zwierzaki co np. 100 lat temu.
Ale to oczywiście nie oznacza, że człowiek ma się przestawić na
jedzenie roślin. Co by się stało? Na świecie obsada bydła
wzrosła by o 6 mld; 6 miliardów ludzkiego bydła - kto to
wszystko wykarmi? Z resztą teraz i tak tego ludzkiego bydła jest
zdecydowanie za dużo( patrz Indie, Chiny, Afryka ).

Kończąc: człowiek ( homo sapiens sapiens ) jest przystosowany
przez naturę do spożywania pożywienia( nie tylko mięsa!)
zwierzęcego! przetworzonego przed spożyciem! - nie surowego
(rośliny)!!!
Pozdrawiam i smacznego.
o.n.ania

8 czerwca 2002 r. - Wegetarianin się broni:

Zamieszczam tutaj wywiad z byłym rzeźnikiem nadesłany mi przez Alana. Jest on bardzo prowegetariański, ale nie sądzę, aby kogoś z Czytelników tej strony "nawrócił" na jedzenie trawy. W.K.

Powiem tylko że ta dziewczyna nie obaliła żadnego z moich argumentów a tylko
mnie rozśmieszyła.
Dla niej mniej bydła to więcej ludzi a ludzie to bydło. Może zaczniecie jeść
ludzi ?
Zastanów się nad jej listem czy jest tak dobry, i czy zawiera coś poza
ośmieszaniem mojej opini ?
Powiem tylko że jaj jem też gdzieś dwa trzy posiłki dziennie i jestem
najedzony.
Dodaje wywiad z rzeżnikiem może cię zainteresuje ?

Zawsze jest czas na zmianę.
Wywiad z rzeźnikiem, który został wegetarianinem.
Wywiad zaczerpnięt z czasopisma "Inny Świat"#10
----------------------------------------------------------------------------

Jakie są, ogólnie mówiąc, najznakomitsze myśli, które pamiętasz z czasów
kiedy byłeś rzeźnikiem?
Nie znałem siebie i świadomie, wiedziałem, nie działałem jak istota ludzka.

Ile czasu spędziłeś pracując jako rzeźnik?
11 lat, nie wliczając roku, który spędziłem robiąc to podczas służby
wojskowej.

Jak trafiłeś do zawodu?
Nie wszedłem sam z siebie, zostałem wprowadzony. Mój ojciec mówił mi od
wczesnych lat o idei otrzymania pracy i chociaż rankiem próbowałem być w
szkole to popołudniu musiałem pracować w sklepie rzeźniczym. Kiedy miałem 14
lat ojciec zachorował i musiałem rzucić szkołę (mimo, że miałem stypendium)
ponieważ praca trwała od 6 rano do 23 w nocy.

Opowiedz nam o odejściu ze sklepu rzeźniczego i stawaniu się
wegetarianinem...
Wierzę, że każdy prędzej czy później osiągnie przebudzenie, myślę że
wychodzi to z serca. To było konsekwencją wejrzenia do wnętrza mojej duszy i
rozpoczęcia przemyśleń kim naprawdę jestem. Miałem wiele snów z dzieciństwa,
pochodzących z okropnych przeżyć: załadunek jagniąt - ofiar, gdy miałem 9
lub 10 lat. Zajmowałem się owcami jako pastuch z Guadalajary, co polegało na
spędzaniu caej nocy zarzynając około 600 jagniąt; jedno z nich było ze mną
całą noc, troszczyłem się o nie i bawiłem się z nim aż do momentu gdy
nastąpił wstrząs, oni zabrali je ode mnie, powiesili głową w dół i
poderżnęli gardło. Sam fakt bycia tam i oglądania tej masowej rzezi jest dla
młodego chłopca całkowitym szokiem, zwłaszcza gdy słyszy się głośny głos
matek stojących na przeciwko śmierci swoich dzieci. Można również zauważyć
reakcję owiec, niektóre są cicho gdy inne próbują uciec biegnąc, one nigdy
nie okazują agresywnych zachowań, są bardzo pacyfistycznymi zwierzętami.

Czy rzeź powtarzała się?
Tak, zwłaszcza podczas Świąt Bożego Narodzenia. Tutaj w Madrycie jest dużo
rzeźni i rzeźnicy mogą kupować mięso bezpośrednio od nich [w Hiszpanii
rzeźnikami nazywa się też osoby zajmujące się wytwarzaniem produktówm
mięsnych czyli naszych masarzy - dop. red.]. W każdym razie, w innych
regionach Hiszpanii, głównie w małych wioskach, nie ma rzeźni i rzeźnicy
muszą się zwracać do najbliższego bacy. Kupują owce bezpośrednio u niego i
zabijają zwierzęta sami, nawet baca. Pamiętam raz jak pociąg przejechał
przez stado owiec i je pozabijał. Wagony roznosiły wnętrzości zwierząt po
całych torach aż wiadomość o tym dotarła do wsi i jacyś rzeźnicy z Madrytu
przybyli pozbierać martwe ciała z szyn i sprzedali je 5 dni później po
niższej cenie.
Kiedy mówimy o rzeźniach to mamy na myśli np. The Legazpi (w Madrycie) z
wysoką technologią, stosowanie wszelkich regulacji itp., lub Alca de
Henares. Jednak większość mięsa konsumowanego w wiejskich obszarach pochodzi
z innych rzeźni. Bez technologii lub nawet takich gdzie zwierzęta są nożem
przez rzeźników sprzedających później ich mięso.

To jest zupełnie zaskakujące co mówisz o pasterzach owiec, to burzy typowy
obraz bacy...
To prawda, to nie ma nic wspólnego z uroczym pastuszkiem z fletem, lub
Piotrem z książki o Heidi. Tym niemniej oni są zwykłymi ludźmi z najbliższej
wsi, zimnymi ignorantami bez uczuć, z urazami psychicznymi postępującymi w
czasie. Tutaj występuje wysoki procent seksualnych nadużyć wobec zwierząt,
wraz z wieloma innymi typowymi nadużyciami.

Opowiedz o procesie przetwarzania mięsa, od śmierci zwierzęcia po otrzymanie
mięsa przez konsumenta.
Pamiętajmy, że właśnie zabite zwierzęta są sprowadzane bezpośrednio do
rzeźni reprezentującej sieć magazynów lub rzeźnik idzie tam i selekcjonuje
mięso, które chcą. Potem podążają ciężarówkami do magazynów gdzie się rąbie
mięso (kidy mówimy o dużych magazynach), zaczynają szykować mięso do
podziału i dystrybucji do innych sklepów. W sklepie rzeźnik sam przetwarza
mięso i ma tylko jedną przesłankę: osiągnąć jak najwyższy zysk jak
najmniejszym kosztem.

Jak się postępuje aby otrzymać potrzebne zyski?
To zależy, każdy ma własne sposoby. Zwykle "świeże" mięso zostaje poddane
całkowitemu przetworzeniu oddzielnie od kiełbas, ponieważ mięso używane do
kiełbas jest najgorsze i najniższej jakości. "Świeże" mięso, kiedy poleży
przez jakiś czas w wielkich lodówkach zaczyna brzydko pachnieć i gnić, wtedy
właśnie używa się chemicznych proszków. Mięso umieszcza się w pełnych wody
kontenerach i dodaje się proszków, leży całą noc i następnego ranka, po
usunięciu wody znów wygląda na świeże. Jeśli chodzi o wołowinę to proszki
także są używane, bezpośrednio do mięsa co jest nielegalne. Niektóre
substancje są co prawda legalne, ale większość z nich nie jest dopuszczalna.
Jedną, salfema (całkowicie zakazana) dolewa się do zgniłej cielęciny (dolewa
się nawet do świeżego mięsa by przetrwało dłuższy czas), mięso absorbuje tą
substancje i staje się miękkie, lepkie jak syrop. Powoduje biegunkę,
zwłaszcza silną u dzieci, które zaczynają chorować.

A co powiesz o wieprzowinie?
Prosiak jest wszystkożernym zwierzęciem, więc hodowla jest prosta a koszty
niskie. Znam farmę gdzie aktualnie można znaleźć góry odpadów, produktów
piekarskich, które stanowią pokarm świń. Prosię może dożyć 20 lat, ale
tradycyjnie zabija się je kiedy ma rok, to odnośnie do tradycyjnych rzeźni w
małych wioskach. W dzisiejszych czasach prosię przeznaczone na rynek zabija
się w wieku 7 miesięcy, jeśli ma odpowiednią wagę. Świnia je wszystko, nawet
zainfekowane chemicznie produkty, wszystkie rodzaje lekarstw itp., wszystko
jest OK tak długo jak prosię tuczy się. W tym czasie wszystko jest możliwe.

Jakie są konsekwencje otrzymania mięsa w ten sposób?
Działa tutaj bardzo prosta logika; najniższa jakość pokarmu zwierzęcia
powoduje, że mięso wkrótce zaczyna gnić. Zwykle mięso dobre jest dwa dni nie
dłużej, potem ma brzydki zapach i zaczyna się proces gnilny. To dlatego
wymyślono kiełbasy i mięso marynowane.

Jak te produkty się wytwarza?
Na marynaty mięso jest już z odpadów. Prepearuje się w kontenerach z wodą,
pietruszką, cytryną, dzikim majerankiem i chemicznymi dodatkami, których
funkcją jest zabicie wszelkich bakterii. Potem, w zależności od rodzaju
produktu który zamierza się robić, mięso może być w kontenerach od jednago
dnia do całego tygodnia. Następnie wyjmują mięso i marynują z innymi
chemikaliami (w teorii jest to papryka, ale faktycznie jest to nic więcej
niż antyutleniacze, konserwanty i dodatki).
Przejdźmy do kiełbas, och to długa historia. Całą książkę można by napisać
na ten temat. Jednym z najgorszych produktów jest kiełbasa Bologna, ponieważ
w jej wytwarzaniu używa się zgniłego mięsa zmieszanego z chemicznego
produktami aż do osiągnięcia fermentacji. Wiele lat temu, w jakimś miejscu,
również wrzucano do środka kota (żywego lub martwego) aby sprawdzić, czy
mięso było dobrze sfermentowane: to jest czy kot został pochłonięty przez
kwas. Kiedy mięso dobrze sfermentuje, dolewa się wszystkie antyutleniacze,
konserwanty, przyprawy (ukrywają brzydki zapach), dodatki i proszki, które
nadają charakterystyczny smak. Gdy jemy kiełbasę Bologna lub Chorio [inna
typowa hiszpańska kiełbasa - dop. red] różne smaki tych produktów to
bezpośrednia konsekwencja wszystkich chemicznych dodatków wlanych do środka.

Jak się produkuje inne kiełbasy?
Chorizo na przykład, wytwarza inaczej inny rzeźnik lub fabryka mięsa, choć
one wszystkie są podobne. Mięso użyte do Chorizo obecnie pochodzi z resztek
uboju, które nazbierały się przez cały dzień. W niektóryc sklepach
rzeźniczych mamy sytuację taką, że zamiata się podłogę i posyła wszystko do
produkcji, zawiera to popiół, pety, martwe owady... Kiedy znajdzie się cały
stos do użytku (co zwykle zabiera tydzień lub nawet więcej, pamiętając ile
trwa proces gnilny), umieszcza się go w maszynie siekającek, która mieli
wszystko, rozkładające się mięso i każdą inną rzecz. Potem, wszystkie
chemiczne środki wkłada się do kontenerów z wodą i winem, dodaje zmielone
"mięso" i miesza. Gdy mieszanka jest gotowa do włożenia do maszyny
kiełbasianej, przygotowuje się trzewia owiec. Te wnętrzości przenoszone są w
pękach z solą, następnie wkładane do wody, każdy oddzielnie. Potem wprowadza
się do maszyny robiącej kiełbasę za pomocą rury i uzupełnia "mięsem", na
koniec wiążw się to nitką.

Przypuszczam, że istnieje wiele sztuczek aby zachować świeże mięso przez
dłuższy czas niż to jest dozwolone...?
Małe świnki, gdy nadchodzi popyt, są bardzo trudne do dostania, to jest
powód dlaczego większość z nich jest od razu przenoszona w postaci
zamrożonej.Pewnego razu podczas Świąt Bożego Narodzenia dostarczono około
1000 małych wieprzków i położono pod ladą w sklepie warzywnym (podczas
całych świąt), po kolei zaczęto je rozmrażać, ponieważ zamrożone zostały 10
lat wcześniej!!! Kiedy zamarzają ich skóra robi się czarna, to nie wygląda
atrakcyjnie. W tej sytuacji stosuje się sztuczkę, która polega na tym, że
kładzie się wiperzowinę i wybiela, potem czyści i na końcu gotuje z krwią
jagnięcą aby wyglądała jakby dopiero co zabita świnia. Pierwszej rzeczy
jakiej musi się nauczyć rzeźnik jest sprzedać najstarsze kawałki mięsa tak
szybko jak to jest możliwe, dlatego istnieje mnóstwo sztuczek. Na przykład
wiele produktów jest zalewanych salfemą (pamiętajmy, że jest to nielegalne)
aby wyglądały na świeże. Również zwykłą sprawą są szczury w sklepach
rzeźniczych, które są zabijeane tym samym kamieniem używanym do zdejmowania
tłuszczu zwierząt lub nawet nożem, którym kroi się mięso. Ogólnie rzecz
biorąc, mógłbym tu przytoczyć tysiące historii takich jak te.

Co wiesz o "wściekłych krowach"?
Zanim zacznę o tym to przyznam, że sprzedawałem angielską i szkocką
cielęcinę, co było zwykłą czynnością. Po przemyśleniu tego, wszystkiemu
winna jest sucha karma z ubitych zainfekowanych tą chorobą owiec, które
podano krową. W Hiszpanii mamy angielskie owce od 11 lat, nie więcej, z tego
co wiem, ponieważ sprzedawałem to mięso od początku. Angielska owca jest dla
rzeźnika produktem złej klasy, ponieważ kiedy się ją przygotowuje cuchnie.
Wiele owiec posiada białe plamy pośród żeber, ropne bąble, a niektóre z nich
są całkiem czerwone z powodu śmierci przez uduszenie podczas transportu.
Zgodnie z powiedzeniem: "Wszystko jest OK, skoro to dla Hiszpanii". "Świeże"
produkty pochodzą nie tylko z Anglii, gdyż większość białej cielęciny
importuje się z Holandii. Oni podają to w skrzynkach wypełnionych torebkami
bez powietrza zawierającymi mięso sprzed kilku miesięcy. Sznurek używany do
marynatów przychodzi też w takich torebkach z Francji. Dodam, że większość
produktów wewnątrz opakowań próżniowych jest zgniła, a nawet jeśli nie to po
otworzeniu bardzo śmierdzi ponieważ tak długo były bez powietrza. Z drugiej
strony angielska owca jest wciąż do nabycia, pamiętajmy o tym, że jest to
choroba dziedziczna i może przechdzić na małe zwierzęta z tych
zainfekowanych.

Co byś powiedział ludziom, którzy wciąż jedzą mięso?
Zauważyłem, że bycie wegetarianinem nie jest złe dla naszego zdrowia tak jak
twierdzi to wielu lekarzy, chcących byśmy w to uwierzyli. Gdy przyjrzymy się
wszystkim mięsnym produktom i ich zawartości, mogę was zapewnić, że to
bardzo szkodzi waszemu zdrowiu i myślę, że jeśli jakiś kraj odmawia
propagowania wegetarianizmu to tylko z jednej przyczyny: są to ekonomiczne
korzyści płynące z tego, jak w Anglii musi się zabić wszystkie 11 milionów
bydła, czego nie zrobienie mogłoby spowodować duży deficyt i ekonomiczną
dziurę. Nie powinniśmy zapomnieć kto ciągnie zyski z tego biznesu: mnóstwo
rolników, posiadaczy ziemskich, agencje transportu, rzeźnie, ubojnie,
przetwórnie, sklepy, producenci pasz, posiadacze ziemi gdzie ta pasza
wyrosła... Chciałbym powiedzieć tym co jedzą mięso: gdy usiądziecie za
stołem musicie się zastanowić czy to jest dobre dla waszego zdrowia,
samopoczucia i myślenia? Chciałbym także zapytać ich, ponieważ wiem, że
bierze się owieczkę jako słodkie stworzenie ze znanych skeczy telewizyjnych,
mając to w głowie wieszacie ją i dobrym ostrym ostrym nożem wbijacie ostrze
w gardło, w czasie zarzynania słuchacie wrzasku wypełniającego całe wasze
ciało zwierzęcym krzykiem, który zaczął rozlew krwi. Potem musicie przeciąć
skórę, wyjąć wnętrzości, organy i zacząć rąbać na płaty. Czy jesteście
zdolni zrobić to sami?

Wywiad w oryginalnej wersji dla A.L.A., c/Montera 34 -5, 28013 Madrid, Spain
Przedruk z ANTIPODER#9. Tłum. Nata

I dalsze argumenty:

> Witaj!
> Na wstępie chcę ci pogratulować ładnej i przejrzystej strony i
> wytrwałości w zdobywaniu nowych, optymalnych wiadomości.
> Jestem optymalną od 4 lat, mam lat 20 - wiadomo: czuję się
> fantastycznie.

Ciekawe ile to potrwa ? Ludzie po alkocholu też czują się fantastycznie lecz
po jkimś czasie pojawiają się problemy.

 Ale nie o sobie chcę pisać. Korci mnie
> niemiłosiernie, by odpisać "naszemu" zatwardziałemu
> wegetarianinowi.

Ja jestem zatwardziały ?

> Czytałam jego "wypociny" - żal d... ściska. Ale jak wiadomo
> każdy ma prawo robić w życiu co chce - sam jest za to
> odpowiedzialny. Więc dziwi mnie niezmiernie nadgorliwość Alana
> w "nawracaniu" nas(optymalnych) na, wg niego, jedyną i słuszną
> drogę - drogę wiodącą przez trawę i pastwiska.

przez trawe i pastwiska, czy jesteś poetką ?

 Mamy w kraju 4
> mln ha użytków zielonych i całkiem sporą obsadę zwierząt
> gospodarskich. Kochany Alanie - skoro tak miłujesz zwierzęta i
> nie jest ci obojętny ich los, to dajcie(wegetarianie) im jeść w
> spokoju, a nie zabieracie tym pożytecznym stworzeniom zielonki i
> smakowite pasze(!).

Tak ? to wy ich nie zabijajcie i nie chodujcie w strasznych warunkach. No
zawsze można wysłużyć się rzeżnikiem.
Ciekawe czy była byś zdolna zama zabijać zwierzęta na jedzenie dla siebie ?

>
> Przy okazji zajrzałam na podane przez Alana strony - ubawiłam
> się lepiej niż oglądając "Świat według Kiepskich." Wierutne
> bzdury - ale oczywiście tylko optymalny ze zdrową mózgownicą
> jest w stanie pojąć te sprawy; reszta - ni w ząb.

Oczywiście mięso to zdrowy mózg. powiedz co jest w nich bzdurą ?
>
> Czytając jego wyjaśnienia odnośnie 12-krotnie większej
> powierzchni ziemii potrzebnej do wykarmienia optymalnych...
> Eeech... słońce - z twojej wypowiedzi wieje ignorancją i
> niewiedzą. Trzeba trochę poczytać, żeby dyskutować o różnych
> sprawach - przede wszystkim o jedzeniu.

Skoro tak dużo czytasz to wyjaśnij dlaczego nie mam racji ?

> ""Większość pokarmu który zjada krowa nie przekłada
> się na jej masę ale na jej procesy życiowe i jest wydalana w
> postaci kału,
> moczu no i oczywiście dwutlenku węgla więc nie myśl sobie że np.
> 200kg krowa
> zjadła tylko 200kg. pokarmu.""
> Po zjedzeniu pokarmu(paszy) nasza krówka dostaje energię na
> procesy życiowe i dzięki temu żyje i przybiera na wadze.
> Logiczne jest, że w wyniku procesów życiowych krowa dojrzewa i
> przybiera na wadze. To samo dzieje się z człowiekiem - przecież
> z upływem czasu=procesów (wielu) życiowych dojrzewasz i
> przybierasz na wadze.

Więc po co marnować pokarm na procesy życiowe krów kiedy wielu ludzi głoduje
?
>
> Optymalni jedzą skondensowane pożywienie - mało a kalorycznie,
> dzięki czemu mogą zjadać 2 posiłki dziennie i to przetworzone
> maksymalnie poza organizmem(czyt. obróbka kulinarna) - przez co
> znacznie zmniejszyć obciążenie całego układu pokarmowego.
> Wegetarianie żeby dostarczyć tę samą ilość energii z roślin
> muszą zjadać częściej i znacznie więcej(są "wiecznie" głodni -
> wiem coś o tym, w rodzinie swego czasu był prawie wegetarianin -
> był zawsze głodny).

Już mówiłem że wegetarianizm to nie tylko same owoce, twój znajomy żle się
odżywiał.
Ja jem też 2 góra 3 posiłki dziennie i jestem najedzony. Ponadto uprawiam
sport:
ćwicze boks, biegam - moge przebiec 15km. bez odpoczynku.
By się najeść wystarczy mi np. pół kilo grochu albo fasoli dziennie, czy ty
zjadasz mniej niż pół kilo mięsa dzienie ?
Wiesz że np. groch jest " treściwszy" od mięsa.
>
> ""Ciekawe co to za życie mieszkać w ciasnym pomieszczeniu i
> czekać na śmierć."" - przecież człowiek też żyje w ciasnym
> pomieszczeniu(dom) i czeka na śmierć ;)

Więc tak wygląda życie optymalnego ? Napewno moje takie nie jest.

> ""Co innego antylopa na wolności a co innego chodowla zwierząt.""
> Zgadzam się. Ale dzięki udomowieniu zwierząt człowiek jest w
> stanie zapewnić sobie i innym żywność, nie uganiając się za nim
> z dzidą po lesie i w konsekwencji rozwinąć się cywilizacyjnie.

Klasyczny tekst by wyciszyć swoje sumienie co do zwierząt.
Czy nie da się żyć i rozwijać bez ich krzywdy ?

> Ale jest też druga strona medalu. Obecna "nauka"  mocno ingeruje
> w żywienie zwierząt ( wiem coś o tym - jestem w temacie na
> bierząco ), modyfikuje je, w swoim( chorym ) mniemaniu ulepsza
> je, dąży do maksymalizacji wydajności produkcji zwierzęcej - z
> tych zwierząt robią się dziwadła ( BSE, pryszczyca i inne). To
> nie te same zwierzaki co np. 100 lat temu.
> Ale to oczywiście nie oznacza, że człowiek ma się przestawić na
> jedzenie roślin.

Dziwadeł będzie coraz więcej bo jak wiedomo rynek kształtuje popyt.

Co by się stało? Na świecie obsada bydła
> wzrosła by o 6 mld; 6 miliardów ludzkiego bydła - kto to
> wszystko wykarmi? Z resztą teraz i tak tego ludzkiego bydła jest
> zdecydowanie za dużo( patrz Indie, Chiny, Afryka ).

Więc i ludzie są dla ciebie bydłem, może zacniesz ich jeść (skoro jest icg
tak dużo).
Kiedy ma wzrosnąć o 6mld ? kiedy zostaną wegetarianami ? śmieszne
W Afryce choduje się rośliny które są następni importowane do europy i
stanów by wykarmić bydło a tymczsem tamtejsi ludzie głodują.
>
> Kończąc: człowiek ( homo sapiens sapiens ) jest przystosowany
> przez naturę do spożywania pożywienia( nie tylko mięsa!)
> zwierzęcego! przetworzonego przed spożyciem! - nie surowego

Żaden mięsożerca nie musi jeść jedzenia przetworzonego, pała z biologi.

> (rośliny)!!!

Cżesto słychać o djecie optymalnej: możesz wreszcie jeść to co lubisz: nie
wiem jak moze być smaczne tłuste mięso.
Ja ide zaraz jeść truskawki i śmiać mi się chce bo wy nie możecie ich jeść.

> Pozdrawiam i smacznego.
> o.n.ania
>
A tak wogule szłem sobie ostatnio drogą i widziałem dzieci które głaszczą
owce.
Ciekawe jak by zareagowały gdy by zobaczyły jak się ją zabija i co stało by
się z ich psychiką.
Spośrud ludzi to dzieci są najbardziej naturalne i instyktowne, i wątpie czy
któreś było by zdolne zabić zwieże. np. tą owce.
A zwieżętą mięsożernym nigdy nie jest żal ofiar (nawewt osobniką młodym).
A tak wogule ciekawe co da optymalna matka małemu dziecku ( po zaczęciu
wprowadzania pokarmów innych niż mleko)
kawał tłustego mięsa czy może kleik (czy tam jak tam to się nazywa)
marchewkowy Bebiko.
Jeśli nie chcecie się uczyć odemnie uczcie się od dzieci a one wiedzą o
wiele więcej od was.

9 czerwca 2002 - W sprawie wegetarianina:

Cześć! Mam na imię Paweł. Jestem optymalny od 5 lat. Czy naprawdę uwazasz, że dyskusja prowadzona na takim poziomie ma sens. Pomijam już błędy ortograficzne, ale merytoryczna wartość listów tego "wege" jest żadna. My najlepiej wiemy dlaczego :-))).  
pozdrawiam: Paweł 

11 czerwca 2002 - Dyskusja toczy się dalej:

a ja mam nadzieję, że wkrótce się skończy...

Witaj.
Tak Pawle, masz rację - dyskusja z wege nie ma najmniejszego sensu,
bo "nasz" kolega ma już nieźle wyprany mózg( jeśli go jeszcze ma ;) ).
Napisałam list pod wpływem impulsu i wzburzenia, ale z ...
wegetarianinami nie mam ochoty dyskutować. Choć parę
argumentów "rzucę".
Przede wszystkim ( chociaż powtórzę za innymi ) wstydziłabym się
pisać jakiekolwiek listy przy takim poziomie "wiedzy" ortograficznej.
Koszmar.

>Powiem tylko że ta dziewczyna nie obaliła żadnego z moich argumentów
>a tylko
>mnie rozśmieszyła.
 Słonko - ja nie mam najmniejszego zamiaru cię przekonywać
ani "nawracać" - jedyne co się robi to: ludziom się coś PROPONUJE, a
nie rzuca na nich z pazurami i siłą przeciąga na swoją stronę( i kto
tu jest agresywny? ). I ty tak właśnie z nami postępujesz - choć nie
sądzę by ktokolwiek zechciał przejśc na trawę( z optymalnych ).
A że cię rozśmieszyłam ( i vice versa ) to dobrze - śmiech to
zdrowie ;)

Wywiad z ex rzeźnikiem... To co czytam jest rzeczywiście okrutne, ale
tak postępują zwyrodnialcy, ludzie zacofani. Studiuję na uczelni
rolniczej i na temat produkcji zwierzęcej co nieco wiem.
Człowiek o zdrowej czynności umysłu( optymalny po dostatecznie długim
okresie żywienia ) nie postępuje w ten sposób z żadnym gatunkiem na
ziemii. W normalnym liczącym się gospodarstwie nie może być mowy o
tak fatalnych warunkach utrzymania - wszystko wyjdzie na jaw przy
klasyfikacji mięsa i próbie sprzedaży go - nie przejdzie przez
kontrolę. Czyli - tak postępujący rolnik podcinałby gałąź na której
siedzi.
O tym co człowiek wyrabia w hodowli ( przez samo h ) pisałam w
poprzednim liście - nie będę sie powtarzać.
Sposoby "polepszania" mięsa stosowane są w dużych przedsiębiorstwach(
niedawna afera w Auchan w Piasecznie ), gdzie nie ma możliwości by
sprzedać wszystko jednego dnia. Wyrabia się z tym mięsem 'cuda', żeby
nie stracić. Poza tym moim zdaniem jest za dużo rodzajów mięs, wędlin
i innych przetworów mięsnych: wieprzowina wystarczy, krowy niech dają
mleko ( dalej śmietana i sery ), a kury jajka. Ludziom tyle powinno
wystarczyć. Ale oczywiście teraz jest moda na ptactwo coraz chudsze,
na coraz bardziej wymyślne wędliny - bezsens. Wystarczy to co
napisałam.

>Ciekawe ile to potrwa ? Ludzie po alkocholu też czują się
>fantastycznie lecz
>po jkimś czasie pojawiają się problemy.

Mój optymalizm będzie trwał do końca mojego życia - to najlepsza
decyzja jaką w życiu podjęłam.
A z tym alkoHolem ( przez samo h )- co ma piernik do wiatraka? Też
sobie argument znalazłeś...

>Oczywiście mięso to zdrowy mózg. powiedz co jest w nich bzdurą ?

Nie samo mięso - zdrowy mózg to optymalny mózg.
Bzdurą jest wszystko - co ci będę gadać jak nie znasz książek
Kwaśniewskiego. Żeby o czymś dyskutować trzeba poczytać i spróbować,
a nie podpierać się czyimiś poglądami i wierzeniami. Poglądy i wiara
zrobiły najwięcej złego wśród ludzi ( dlatego jest jak jest ).

>Więc po co marnować pokarm na procesy życiowe krów kiedy wielu ludzi
>głoduje ?

Sugerujesz więc żeby te zwierzaki wybić bo zabierają ludziom pokarm (
ale mi pokarm dla ludzi...)

PÓŁ KILO GROCHU?????? Matko święta, a ile po tym na kiblu trzeba
siedzieć ;)
Nie jesteś głodny, bo zjadasz treściwą...paszę - pęcznieje ci to
dziadostwo w brzuchu - dlatego nie czujesz głodu(a wartość odżywcza
zerowa). Gorąco ci współczuję, ale to twój wybór - smacznego. (
blech...)
Pół kilo mięsa dziennie? - chyba padłabym i pękła z przejedzenia.
Plaster karkówki pieczonej o wadze 100-150 GRAM!!! - full wypas.

>Czy nie da się żyć i rozwijać bez ich krzywdy ?
Pewnie że się da - zdrowy=optymalny człowiek postępuje ze wszystkimi
humanitarnie. Żebyś się nie wciął - człowiek choć byś nie chciał -
jest drapieżnikiem - myślącym drapieżnikiem.

>Więc i ludzie są dla ciebie bydłem, może zacniesz ich jeść (skoro
>jest icg
>tak dużo).
Ludzie jedzący trawę są pędzeni przez tzw. rządzących jak bydło. Nie
mają własnego rozumu, wierzą we wszystko co im 'nauka' poda na tacy -
uwierzą w każdą głupotę, która jest najbardziej oddalona od wiedzy.
Bo tak się żyje wygodnie - choć krótko i boleśnie.
A kanibalem nie jestem. To był kiepski argument...

> Żaden mięsożerca nie musi jeść jedzenia przetworzonego, pała z
>biologi.

Owszem - nie widziałam lwa smażącego antylopę na grillu i
przyprawiającego ją wegetą ;)
Ale to się odnosi do człowieka - który jest tzw. superdrapieżnikiem.
Po to otrzymał( czy jak wolisz wynalazł) ogień, by poprawiać
strawność mięsa - by je nadtrawiać poza organizmem i dzięki temu
odciążać przewód pokarmowy od niepotrzebnej pracy.

>Cżesto słychać o djecie optymalnej: możesz wreszcie jeść to co
>lubisz: nie
>wiem jak moze być smaczne tłuste mięso.
>Ja ide zaraz jeść truskawki i śmiać mi się chce bo wy nie możecie
>ich jeść.

Tłuste mięso jest bardzo smaczne - szczególnie jak je dobrze
przyprawisz, a przyprawy są wręcz wskazane. Ale oczywiście nikt cię
nie zmusza do jedzenia mięsa - róbta co chceta - to twoje życie i
twój żołądek. Nic mi do tego ( i ty też powinieneś odczepić się od
naszych).
Gucio prawda - możemy jeść truskawki - ale w odpowiedniej ilości -
lody optymalne z truskawkami są bomba!

>A tak wogule ciekawe co da optymalna matka małemu dziecku ( po
>zaczęciu
>wprowadzania pokarmów innych niż mleko)
>kawał tłustego mięsa czy może kleik (czy tam jak tam to się nazywa)
>marchewkowy Bebiko.

Teraz dla ciebie pała z biologii. Mleko matki to nic innego jak dieta
optymalna ( ale dużo zależy od matki - jak się żywi taki ma skład
pokarmu ), więc naturalnym dla dziecka będzie przejście na jedzenie
pokarmów optymalnych. Bebiko marchewkowy ??? Dziwne, ale wiem o co ci
chodzi. Te wszystkie mieszanki rzekomo dla dzieci nie powinny się
nazywać pokarmem i w żadnym wypadku być podawane oseskom.

To by było na tyle. No i znowu ostro się rozpisałam. Pozdrawiam
wszystkich - wege także, mimo tego, że się na nas rzuca i kąsa.
Pa.


4 czerwca 2002 r. - Pytanie o aparat Pentapuls:

Witam!   Poszukuję kontaktu z ludźmi po zabiegach aparatem Pentapuls, oraz informacji gdzie - najlepiej - poddać się takiemu zabiegowi. Choroba, na która cierpię od 16 lat w znacznym stopniu zaważyła na moim życiu i zmieniła jego bieg. Może aparat Pentapuls mógłby okazać sie pomocny? Liczę na każdą pomoc w formie informacji i z góry dziękuję.   Pozdrawiam,   Elena  elena@hoga.pl

Witam,
najlepiej pojechać do Jastrzębiej Góry
http://www.optymalni-centrum.com
List zamieszczę na stronie.

Serdecznie pozdrawiam - Wiesław Kaniowski
http://optymaln.republika.pl

5 czerwca 2002 r. - Podaję namiar na aparaty:

Przedsiębiorstwo Handlowo-Usługowe
"ROMEX" Wiesław Roman
Osiecza 41
62-585 Sławsk
Tel. (0 63) 213 11 11


6 czerwca 2002 r. - LIst od zainteresowanego dietą optymalną:

Witam serdecznie!
Zainteresowałem się ostatnio dietą optymalną, mam 26 lat i chyba zacznę
ją stosować. Myślę o wyleczeniu dolegliwości alergicznych i
zapobiegnięciu za wczasu innym chorobom.
Mój model życia jest taki: stosunkowo mało śpię (ok 6 godz.),
rano w pracy kawa parzona i kanapki (chleb, wędlina,czasem trochę
warzyw).
Moje pytanie jest takie:
- jak odżywiać się w pracy ?
Czuję, że bez kawy nie mogę funkcjonować (bardzo lubię właśnie parzoną
bez dodatków). Jak ona ma się do diety optymalnej?
Co brać do pracy zamiast codziennych kanapek?
Człowiek w domu ma jeszcze wystarczająco dużo czasu, żeby sobie coś
przygotować do jedzenia, ale spędzając przynajmniej 8 godz. w pracy też
chciałby być optymalny. Jak to zrealizować ?
Wasz czytelnik,
   Piotr Jóźwiuk

Witam! Jeśli chodzi o odżywianie w pracy, to na diecie optymalnej nie powinno ono być konieczne. Po zjedzeniu obfitego śniadania (w moim przypadku jest omlet z 5 żółtek i 1 białka smażony na 100 g smalcu) długo można nie jeść. W ostateczności można sobie przygotować jakieś drugie sniadanie. Może to być wędlina, jajka na twardo itp. Najważniejsze aby wszystko mieściło się w dziennych proporcjach B:T:W jak 1 : 3 : 0,5. Jeśli chodzi o kawę. Można ją pić. Dr Kwaśniewski nie pisze nic o jej szkodliwości dla optymalnych. W "Diecie optymalnej" pisze, że można pić co się lubi, a najważniejsze żeby było bez cukru. List oczywiście zamieszczę na stronie.  

Serdecznie pozdrawiam - Wiesław Kaniowski
http://optymaln.republika.pl

PS. Jeśli chodzi o dolegliwości alergiczne, to ja pozbyłem się ich po kilku tygodniach diety.

7 czerwca 2002 r. - Pytanie o kalorie:

Witam,
dziękuję za szybką odpowiedź na poprzednie pytanie.
Mam kolejne:
O ile jasne stało się dla mnie zachowanie stosunku B:T:W, to zastanawiam
się ciągle jakie znaczenie ma liczenie ilości kalorii w przygotowywanych
potrawach. Jaką ilość kalorii powinno się dostarczać organizmowi?, czy
nadmiar ilości kalorii w tej diecie jest szkodliwy (nadwaga,inne
dolegliwości) ?
Pozdrowienia,
   Piotr Jóźwiuk.

Witam,
Ilość kalorii w diecie optymalnej nie jest ważna, można w ogóle na nie nie
zwracać uwagi.
Serdecznie pozdrawiam - Wiesław Kaniowski
http://optymaln.republika.pl


16 czerwca 2002 r. - W sprawie artykułu z Reader`s Digest:

Pani Anna Sobczyk .........................c/o redakcja "Reader's Digest"
Szanowna Pani!
Bardzo dziękuję za temat poruszony w artykule "Nie wierz w diety cud". ( Reader's Digest - czerwiec 2002 ).
Jest ważny dla wszystkich zdrowo myślących ludzi.
Jednakże, koncepcja pomieszania "diety cudu" , opartej na "zbawiennym" działaniu jednego produktu z dietami uwzględniającymi metabolizm ludzkich organizmów z powołaniem się na współczesną wiedzę medyczną, wprowadza w błąd, nie znających się na rzeczy, czytelników.
Trudno nie uwierzyć w stwierdzenia pod którymi widnieje tytuł naukowy.
Uległa Pani temu mechanizmowi i stąd moja próba sprowadzenia sprawy do stanu rzeczywistego.
Oto dwa cytaty z w/w artykułu :
Prof.dr.hab. A.Gronowska-Senger. Prezes Polskiego Tow.Nauk Żywieniowych :

"Dieta J.Kwaśniewskiego to nieporozumienie z punktu widzenia zaleceń nauki żywienia człowieka.
Nie opiera się na żadnych obiektywnych badaniach czy naukowych podstawach..."
"Bzdura ! Każdy nadmiar WW , B czy Tłuszczów - przekształca się w tłuszcz ... )"

Czy uważa Pani , że "naukowiec" który zaczyna udowadniać nieprawdziwość czyjejś tezy od "poważnego, naukowego" słowa : BZDURA , jako pierwszego argumentu, ma wiele do powiedzenia ?

Prof. dr.hab. M.Krzemińska-Pakuła z Kliniki Kardiologii AM w Łodzi :
" Na nasz oddział trafiło już wiele ofiar diety dr.Kwaśniewskiego "

Nic nie wiadomo o odpowiedzialności karnej dr.J.Kwaśniewskiego z tytułu "produkowania" ofiar.
Natomiast, jeżeli prawdą jest to co mówi p.M.Krzemińska-Pakuła, to popełnia czyn karalny, zagrożony sankcją prokuratorską za ukrywanie skutków działania przestępczego.
Jeżeli potrafi udowodnić to co wyżej głosi , to powinna zgłosić do prokuratury zawiadomienie o przestępstwie.
====================================================================

Szanowna Pani Redaktor !
W nadziei , że znajdzie Pani czas aby sięgnąć do aktualnego źródła wiedzy studentów medycyny,
przytaczam kilka zdań z niego.
Oto wyjątki z podręcznika "BIOCHEMII" Harpera, obowiązującego studentów na II roku medycyny.
Taki jest dziś stan wiedzy. Nauki medyczne burzą stare schematy i w oparciu o zdobycze cywilizacji wyjaśniają zagadki naszego organizmu.
str. 207 : Trójglicerydy wchłaniane z przewodu pokarmowego, w przeciwieństwie do białek i cukrów nie są wychwytywane przez wątrobę. Błędnie uważano dotąd, że tłuszcze pokarmowe obciążają, podczas gdy białka i cukry oszczędzają wątrobę.
str. 207 : za miażdżycę odpowiedzialne są kwasy tłuszczowe produkowane z cukrów w wątrobie. Obecnie nie twierdzi się, że tłuszcze pokarmowe powodują miażdżycę. str. 277, 328 : Duże ilości cukrów w diecie zwiększają produkcję kwasów tłuszczowych, natomiast zjadanie tłuszczu powoduje zahamowanie jego produkcji. str. 264 : Cukier w owocach - fruktoza ( uznawany dotąd za bardzo zdrowy) "zalewa" szlaki metaboliczne w wątrobie, powodując nadprodukcję trójglicerydów i cholesterolu. Zatem błędnie sądzi się, że dieta owocowo - warzywna, niskotłuszczowa powoduje obniżenie ilości cholesterolu w tkance tłuszczowej i krwi. Fruktoza pobudza wydzielanie insuliny i wzmaga te procesy, co również doprowadza do cukrzycy . str. 278 : Duże ilości cukrów w diecie pobudzają wydzielanie insuliny, która aktywizuje produkcję tłuszczu a hamuje jego rozkład". Powszechnie stosowane diety cukrzycowe zawierają duże ilości węglowodanów, które w praktyce uniemożliwiają wyleczenie.
str. 778 : soja i rośliny strączkowe są białkami o niskiej wartości. Białka zwierzęce, w tym żółtka jaj są białkami o wysokiej wartości.
str. 775 : ilość energii otrzymywana ze spalania grama tłuszczu jest ok. 2,5 razy większa, niż z takiej samej ilości cukru. Diety niskokaloryczne w świetle dzisiejszej wiedzy są nieporozumieniem. Organizm ssaków wymaga dostawy środków odżywczych najwyższej jakości, w ilościach niezbędnych do pokrycia wydatków energetycznych.

Tyle podręcznik.
Myślę, że poniższe stwierdzenie nie jest fałszywe : Jeżeli dieta kłóci się z prawami biochemii, nie może człowiekowi pomóc. Zawsze doprowadzi do zaburzeń i pogorszenia stanu zdrowia.


To co powiem niżej, nie ma zastosowania do nazwisk wyżej przytoczonych.

Historia gatunku Homo sapiens udowadnia smutną prawdę, że mity mają stokroć większą siłę przebicia niż prawda obiektywna.
Stan ten utwierdza, powszechna czołobitność przed szamanem z tytułem
profesorskim.
Największa bzdura pod którą jest podpis : prof.dr.hab., paraliżuje ludzi i każe im wierzyć w nią bezkrytycznie.
Tymczasem, blisko 2000 lat temu, św.Hieronim (listy 57,11) stwierdził, że
"mylić się jest rzeczą ludzką" ( "errare humanum est" ).

Rzetelny naukowiec, w swoim dążeniu do prawdy, jako naczelną zasadę, przyjmuje powyższą maksymę.
Mowa oczywiście o mądrych i pokornych :
"wiem, że nic nie wiem" - "scio me nihil scire" .

Inni, stanowiący ogromną mniejszość , to pseudonaukowcy, niejednokrotnie szarlatani.
Wśród nich wyróżniają się "profesorowie nominowani".

Tytuły, bo nie wiedzę, zdobyli za ponurych czasów najlepszego, katorżniczego ustroju na świecie, który zaowocował sowiecką metodą organizacji nauki - obowiązującą m.i. w Polsce do dziś, a opartą o omnipotencję urzędników.
Kasty "najmądrzejszej" , bo wówczas wszechwładnej ( stąd system nominacji - nieznany w normalnym świecie), wyrosłej i wybujałej na zasadzie komórek rakowych, powstałych wśród społeczeństw zainfekowanych OCHLOKRACJĄ - rządami motłochu.


18 czerwca 2002 r. - Odpowiedź jednego z Czytelników strony na "list pewnej osóbki o żywieniu optymalnym":

"Jak mozna jesc tyle tluszczu i uwazac ze to zdrowo?? Bylam bardzo gruba i schudlam prawie 20 kilo juz dzieki diecie OGRANICZAJACEJ tluszcz i cukier. Jak ktos moze twierdzic ze wpieprzanie miecha, smalcu i obrzydliwego tluszczu jest zdrowe??? Dlatego jest tylu otylych chorych ludzi, dlatego ze jacys domorosli znawcy wmawiaja im takie brednie!!!! "
 
 1. Co rozumiesz przez  " tyle tłuszczu" ?
 2. Użyte tu słowo "wpieprzanie" sugeruje jedzenie dużych ilości.
 3. Piszesz też : "Dlatego jest tylu otyłych chorych...."
     Skoro tak piszesz, to na pewno w to wierzysz, lecz jeślibyś chciała, żeby  
     wiecej ludzi w to uwierzyło, to musisz zebrać rzeczowe dowody.
         Jeśli okażą się zasadne i sprawdzalne, wówczas 
      możesz liczyć na szersze poparcie Twojej tezy. 
    Póki co ,Twój "argument" : "jacyś domorośli znawcy wmawiają im takie 
    brednie!!!! ", nie mieści  się w dobrze rozumianej metodzie
    przekonywania.
 
              NIkt nie twierdzi i twierdzić nie będzie, że DO jest jedynym
i wyłącznym sposobem na chudnięcie.
           Twoja wypowiedź ujawnia 2 sprawy :
A)  schudłaś na diecie innej niż DO
B)  Nie lubisz, bo nie smakują Ci  żadne ilości obrzydliwego tłuszczu
 
         Obie wypowiedzi są prawdziwe, nie można więc im zaprzeczyć ,ale też nie można, w oparciu o nie wszcząć dyskusji nt. DO.
 
          To co piszę poniżej, to nie kontrowersja do Twoich stwierdzeń, lecz moje spostrzeżenia po 5-o miesięcznej DO.
 
 Jestem cukrzykiem, który ściśle stosował się do diety "obowiązującej" w tej chorobie. Jadłem 5-6 razy dziennie i byłem wiecznie głodny.
Dlaczego ?
 Oto mój wniosek, w świetle wiedzy zdobytej przy głębszym zapoznaniu się z argumentami za Dietą Optymalną :
                bo dawałem organizmowi paliwo złej jakości,
często wręcz surowce, które dla organizmu człowieka nie są paliwem.

     Przykład ?
     Proszę bardzo : dietetycy w cukrzycy, zdają sobie sprawę, że chorzy mogą odczuwać uczucie głodu. W takiej sytuacji polecają
zwiększyć ilości balastu, m.i. błonnika - różne otręby itd itp. Jest to rada paradoksalna, żeby nie powiedzieć zbrodnicza [ no, to trochę za mocno ! :)  ].
 
 Głód to nie widzimisię naszego mózgu. To hasło organizmu :
" czegoś mi brakuje !!! " .
 
    W takiej sytuacji podawanie substancji balastowych organizmowi
czlowieka jest  zmuszaniem go do uruchamiania procesów metabolicznych łańcucha żywieniowego , obcych gatunkowi  Homo.
 
  Na poparcie powyższego, można przypomnieć charakterystykę
przewodu pokarmowego przeżuwaczy : dwa żołądki  + długie metry jelit,
   W tym przypadku musimy uwzględnić substancje balastowe ( siano,
słoma jęczmienna) dlatego, budując  stawkę żywieniową dla bydła
dajemy wcale niemałe ilości tego balastu.
 
        Dziś, na diecie optymalnej, jem 2-3 razy dziennie, jestem stale
syty, a co najważniejsze jem DUŻO, DUŻO mniej ( dla przykładu :
śniadanie : 80 g boczku ( b.dobrze przyrządzonego - ze względów
smakowych) do tego 2 smażone na maśle żółtka + 50 g kiszonej
kapusty ( umownie - "zamiast chleba").
Jako picie do śniadania, najczęściej robię gorący kubek Knorra "krem z kury" ( tylko 5g WW) .Do szklanki dodaję  : 1 żółtko oraz 10 g łoju wołowego ( aby proporcja B-T-WW  była lepsza, 10 g łoju - to 9,9 g tłuszczu ).
 
Uwaga: topiony łój ( najlepiej w mikrofalówce, bo się nie przypali),
to bialutka bezzapachowa substancja ( podaję dla tych, których razi
zapach smalcu). Zresztą ,ten sam łój masz w "oczkach" rosołów czy
barszczyków.
 
   Takie śniadanie wystarcza mi do 14 -15-tej.
 Nie mam żadnych sygnałow (  głodu), że organizmowi czegoś brakuje. Czy to nie argument ???
 
     Policz to moje śniadanie w 2 aspektach :
 1). ile gramów pożywienia podałem organizmowi ( to w nawiązaniu do   
     Twoich "strasznych ilości tłuszczów" !  )  i
 2). policz koszt w zł tego posiłku.
 
        Porównaj te dane z takimi samymi z Twojej diety , poczym podziel się z nami , proszę, tymi wynikami.
 
     Wyolbrzymienie przez Ciebie  : " tych strasznych ilości obrzydliwego tłuszczu, wieprzowego mięsa "  wynika z 2 faktów : 1. smakowego : bo nie lubisz tych produktów    oraz 2)  bo wierzysz w stereotyp "prawidłowego odżywiania" podany do bezwzględnego wierzenia przez doktorów, profesorów i wszelkie światowe sławy od dietetyki.
 
  Tylko pytam Ciebie , jakie masz DOWODY, że te  "autorytety" mają na pewno rację ?
 
Przypomnij sobie , hoćby podobne fakty : Kopernik i Galileusz oraz
ich teorie były przez stulecia wyklęte .
Przez kogo ???        Ano właśnie przez "światowe autorytety" !!!
 
     Nie znalazłem dotąd - a szukam, gdyż człowiek jest naogół
ortodoksyjnym tradycjonalistą - rzeczowego zestawu merytorycznych
argumentów przeciwko diecie optymalnej.
Zebranych i podanych przez jakieś autorytatywne grono, czy pojedyńcze osoby, ale poparte wynikami badań, analiz itp, a nie stwierdzeniem :
"jest i musi być TAK... bo JA  : MGR... - DR... - PROF...  - tak mówię !!! Amen !!! ".
 
      Przez ponad 30 lat ( słownie : trzydzieści ! ) nie widziałem innego
tłuszczu niż niskonasycone oleje roślinne i margaryny. Jadłem duże ilości
( bo byłem wciąż głodny) chleba, kasz , makaronów , ryżu itp
   Po zapadnięciu na cukrzycę zwiększyłem dawki "przysmaków kozich"
to jest : warzyw wszelkiego rodzaju.
 
            W tej sytuacji, drżałem z emocji : CO MI GROZI kiedy przejdę na Dietę Optymalną.
W co ja swój organizm wpędzę ?  Czym to dla mnie się skończy ???
   Myślę, że rozumiesz mój stan i te moje pytania ? 
 
Z drugiej zaś strony, jako że jestem naturalistą ,który wierzy w PRAWA PRZYRODY oraz wie, że ich łamanie NIGDY nie przynosi pożytku człowiekowi ,w żadnym wymiarze jego działalności ,
 
pytałem czy jest możliwe aby PRZYRODA aplikowała noworodzącemu
się życiu ( tutaj dla przykładu  : ludzkie niemowlę oraz pisklę ptaka) szkodliwe
substancje, czy wręcz trucizny za jakie każą nam uważać AUTORYTETY :
jajko kurze oraz zwierzęce tłuszcze wysokonasycone.
 
Pisklę ptasie dostaje jako pierwszy pokarm - przecież ten najwartościowszy 
w tym okresie jego życia - to co jest zawarte w pokarmie, który daje mu jego matka - kura   t.j. w jajku.
 
      A pisklę ludzkie ?
W  mleku swojej matki dostaje w/g chemicznej analizy ,
( a nie hipotetycznych stwierdzeń "autorytetów" ),
w 100 g matczynego pokarmu, do 0,40 g tłuszczów nienasyconych
tj. tych roślinnych
Reszta ,to tłuszcze wysokonasycone, tzn. te zwierzęce.
 
      Czy powyższe argumenty upoważniają jakikolwiek "autorytet" do określenia jajek i tłuszczów nasyconych jako produkty wysoce szkodliwe, dla gatunku Homo ?
 
        Przejście na DO, zaowocowało u mnie następująco :
1. Trójglicerydy przed dietą : 151   dziś 99  ( w/g norm, groźne powyżej 150)
2. HDL                   -"-                40           60  ( w/g norm, groźne poniżej 40 )
3. Cukier               -"-               130 - 180   dziś  97-116 ( w/g Światowej 
    Organizacji Diabetologicznej, powyżej 110 zaczyna się cukrzyca, a powyżej 140 zaczyna   
    być bardzo groźna ).
(  dzisiejsze wyniki mam przy całkowitej  rezygnacji z tabletek Amarylu3 oraz zmniejszeniu o połowę insuliny,do 10 jednostek jednorazowo w ciągu doby.)
 
          Jakie lepsze argumenty mogę przytoczyć na poparcie dobrego
          działania DO ???
Choć muszę się przyznać bez bicia, że w nastrój strachu i wątpliwośći,
wpędził mnie przedwczoraj diabetolog, który usłyszawszy,że jestem na DO,
zawołał z przerażeniem : Panie, ja nie biorę żadnej odpowiedzialności,
jesli pan wpędzi się w bardzo, bardzo poważne tarapaty.
 
   Jakie to tarapaty nie dowiedziałem się, na zasadzie takiej , że polscy adepci nauk Hipokratesa, są szkoleni, (  podobnie jak szamani z plemienia Bwana-Kubwa) że pacjenci to banda tumanów i ignorantów, dla których
wydatek czasowy zawarty między pytaniem : "co panu dolega ?" a wydaniem recepty, jest aż nadto wystarczającym do wypełnienia konstytucyjnego, socjalistycznego obowiązku "bezpłatnej" ( koń by się uśmiał ) służby zdrowia.
 
    No chyba, że jesteśmy na prywatnej wizycie, za te "śmiesznie małe  - i upokarzające dla szamana u którego własnie jesteśmy ( nie daj Boże PROFESORA ! )  -   50-o złotowe honorarium".


30 czerwca 2002 r. - Pytanie o alergię:

Witam serdecznie,
W poniedziałek przechodzimy całą rodziną na żywienie optymalne. Szukałam
właśnie informacji na temat alergii, ponieważ nasze dzieci i ja ją mamy. Nie
mamy wprawdzie strasznych objawów, ale jest to dosyć męczące i miałam
nadzieję, że dzięki tej diecie alergia zniknie. Proszę coś więcej o tym
napisać.
Pozdrawiam,
Blanka Drozd-Demska

Ja wyleczyłem się z alergii  po dość krótkim okresie stosowania diety, co
oczywiście nie musi być regułą. Dobrze byłoby skontaktować się lekarzem
optymalnym, najlepiej w Jastrzębiej Górze
www.optymalni-centrum.com .

Serdecznie pozdrawiam - Wiesław Kaniowski
http://optymaln.republika.pl


1 sierpnia 2002 r. - List od "optymalnego"

Cześć!
Za parę dni minie 5-ty rok jak jestem na DO, która obecnie jest dla
mnie czymś zwyczajnym, normalnym tak jak dla innych ludzi żywienie
tradycyjne. Moi znajomi zaakceptowali stosowana przeze mnie dietę,
nie czepiają się, czego nie mogłem powiedzieć na początku. Nigdy nie
byłem ortodoksyjnym zwolennikiem DO, zresztą do dzisiaj nie znam
podstawowych danych dot. produktów jakie mogę spożywać. Moja dieta
opiera się na jajkach min.5 szt dziennie (właściwie konsumuje same
żółtka), oraz wieprzowinie w postaci gotowanej bądź smażonej, bez
żadnych przypraw, wypijam hektolitry wody mineralnej. Nie spożywam w
ogóle produktów zawierających węglowodany wyjątkiem jest piwo (raczej
nie przekraczam 0,5 l/dobę), co nie ukrywam smuci mnie, ale cóż nie
jestem i nie chce być doskonały. DO odpowiada mi ze względu na swoją
prostotę i ciekawe efekty w postaci np. chronicznej głupawki tz.
luzu, braku lęku przed nowościami, optymizmu, wiary w siebie, ogólnie
wybornego samopoczucia, jeśli chodzi o kwestię zdrowia to jest super
(nigdy nie chorowałem poważnie), przeziębienia, anginy, grypy, małe
owrzodzenia odeszły w niepamięć. Pozdrawiam wszystkich stosujących
oraz sympatyków DO. J. Chrush – Żory –2002  (Yaroch@o2.pl)


3 sierpnia 2002 r. - Pytanie o poziom cholesterolu:

Jestem na diecie optymalnej od 5 miesięcy. Choruję na astmę atopową. Na
dzień dzisiejszy zauważyłem poprawę jeśli chodzi o alergię tzn. objawy
alergiczne znacznie złagodniały. Ale zacząłem odczuwać lekki ucisk w
okolicach serca i lekkie drętwienie lewej ręki. Zrobiłem badanie poziomu
cholesterolu we krwi. Oto wyniki:
Cholesterol ogólny: 312 mg/dl
HDL: 57 mg/dl
LDL: 233,2 mg/dl
Trójglicerydy: 109 mg/dl
Glukoza: 117 mg/dl
Bardzo niepokoi mnie wysoki LDL a niski HDL. Dlaczego te wyniki są takie
skoro staram się przestrzegać proporcji dość dokładnie? Co robię źle?

Witam,
rzeczywiście wyniki nie są najlepsze. Cóż mogę doradzić? Może związane jest to z nadmiernym spożyciem białka lub (i) węglowodanów? Białka nalezy jeść 0,5 g na kg wagi należnej, a węglowodanów 0,8 g/kg w.n.
Oczywiście nie wiem ile masz lat, osoby w młodym wieku potrzebują nieco więcej weglowodanów i białka. Ale jeśli ma się skończone 30 lat, to nalezy się dostosować do powyższych wskazań.
 
Serdecznie pozdrawiam - Wiesław Kaniowski

 


STRONA GŁÓWNA