OPTYMALNYM   OKIEM

Byłem  grubaskiem cierpiącym na chroniczne depresje  i niedomagania trzustki, dziś jestem zdrowym człowiekiem

W naturze wszystko ma swoje przyczyny i skutki, jest to prawda stara jak świat. Samo istnienie żadna choroba powstać nie może, tak samo jest z objawami chorób cywilizacyjnych z tą różnicą, że przyczyn ich powstania jest więcej a najistotniejsze są te lekceważone przez ogół. Co mam na myśli?

Jakość i efektywność myślenia, które rzutuje na odżywianie, co z kolei niesie ze sobą opłakane (patologiczne) skutki, objawiające się w konformistycznym stylu życia i miernej kondycji psychofizycznej naszej populacji.

Ostatnio olśniła mnie jedna z wielu biblijnych myśli:

"JAK CZŁOWIEK MYŚLI W SERCU SWOIM TAKIM JEST",

dodam do niej: takim się staje. Od jakości i efektywności naszego myślenia, zależy jaka dietę będziemy stosować, jak będziemy się czuć, na co szczególnie reagować, narzekać, chorować i w konsekwencji umierać.

Jak każdy rząd biednego czy słabego państwa pobiera (wymuszając) od obywateli podatki, identycznie każdy mózg człowieka źle odżywianego wymusza poprawę swego zaopatrzenia kosztem całego organizmu w myśl nie pisanego prawa  "rząd zawsze się wyżywi" - czy dostrzegamy tę analogię w naszych ciałach? Nasz niedożywiony mózg rabuje tlen, wodór, niezbędne aminokwasy z białek tkankowych najsłabszych organów, które przedwcześnie się zużywają. Wapń, fosfor i inne biopierwiastki niezbędne dla systemu nerwowego - "importowane" są z kości, stawów czy powięzi (szczególnie kolagen) nie oszczędzając kręgosłupa; system immunologiczny nastrajany jest przeciw własnym "wygłodniałym" i niedożywionym komórkom wyzwalając choroby o podłożu autoagresji i tak zaczyna się dramat słabo myślącego Polaka lub nasze kłopoty ze zdrowiem. Nasi dziadowie i prarodzice dożywali sędziwego wieku w zdrowszych ciałach niż nasza młodzież, dziś 30-latkowie skarżą się na nerwobóle, reumatyzm, a lekarze wykrywają miażdżycę z dodatkowymi objawami. Dlaczego tak się dzieje? Co jest ważniejsze pieniądze, ekonomia czy zdrowie narodu? Decyzje już dawno

ZAPADŁY POZA NASZYMI PLECAMI

Świadomość powyższych faktów, wcale nie poprawia jakości myślenia tylko wręcz rozzuchwalona popularnych panów Nowaków czy Bąków. Jako bardziej oświeceni zalecają diety i terapie, które raczej sprowadzają nasze społeczeństwo do pastwiska czy koryta zamiast zapraszać do stołu, żeby odżywiali się (ich pacjenci) jak ludzie. Rady, jakie można wyczytać w przeróżnych pismach poświęconych medycynie niekonwencjonalnej pełne są sprzeczności, dr Aleksandrowicz gani rady ojca Sroki, jedna "sława" polskiej bioterapii zaprzecza drugiej - prawdziwa wolnoamerykanka, chaos jakiego dawno nie było w "medycynie niekonwencjonalnej ". Wystarczy spojrzeć na reklamy, Pani Bobrowska poleca "placebo" i omiatanie z negatywnych fluidów a inny "autorytet" serwuje kursy Rejki, które do obłędu wielu śmiertelników przywodzą. Ja zadam proste pytanie - czy od pasterzy nie można się już niczego nauczyć? Czy zioła, miody, ekstrakty niewiadomego pochodzenia, wahadełka czy amulety mogą pomóc myślącemu człowiekowi? Czy łagodzenie nastrojów, objawów chorobowych i uzasadnionych negatywnych emocji jest leczeniem holistycznym? Gdyby praktyki owe były leczeniem przyczyn, nie byłoby namnażających się reklamacji, kompleksowych zabiegów a niezadowolonych byłoby naprawdę mało, a jak jest? Agresja reklama z tupetem nabiera łatwowiernych oczekujących "cudów" ludzi a miażdżyca, cukrzyca, neurastenia, gościec itd. jak był tak dalej się rozwija i to intensywniej niż 5 czy 10 lat temu, bo przyczyny są nie znane lub nie omawiane.

Dostrzegłem szanowni Czytelnicy coś jeszcze - konkurencyjność na rynku powyższych usług przybiera na sile a dawni mistrzowie ze Wschodu "słabną" na wiarygodności jak np.: prof. Niekrasow ( z Warszawy) ze swymi bajerami na kasetach dla otyłych. Podsumowując - oszustwa na bazie złudzeń hipnotycznych mają krótkotrwałe rezultaty a od leczenia "wiarą" są szkoleni specjaliści, a nie ezoterycy zwodzący teoriami opierającymi się na zjawiskach nadprzyrodzonych. Ale do rzeczy.

Zastanawiam się dlaczego oni tak nie lubią dr Jana Kwaśniewskiego, czyżby nie rozumieli prostoty jego argumentów, czy dieta optymalna zagroziłaby ich dominacji nad "owieczkami"? Czas zwodzenia się kończy, woda się klaruje i wielu już dostrzega, że prawda, racjonalizm w prostocie i logice się zamyka. Przede wszystkim efekty i jakość charakteru ludzi dobrej woli jest stała, prostolinijna.

PRAWDA I MĄDRŚĆ NIE TRĄBI PRZED SOBĄ,

jej "głos" jest cichy, łagodny ale stanowczy i konkretny. Zachęcam czytelnika do lektury dwóch pozycji popularnonaukowych, w których przyczyny chorób są jasno i przystępnie opisane a sprawdziłem je osobiście na sobie i paru znajomych borykających się z konsekwencjami diety niskotłuszczowej a wysoko węglowodanowej. Zanim wymienię tytuły owych książek napiszę z czego zostaliśmy wyleczeni najprostszą metodą. Do 26 roku życia zdołałem być grubaskiem, cierpiącym na chroniczne depresje o podłożu neurastenicznym z niewydolnością trzustki tak, że do dziś noszę przy sobie czekoladę (na wszelki wypadek), o mojej tępcie i chorowitości mogliby się wypowiedzieć koledzy ze szkoły, ale może  zaoszczędzę im tego trudu. Dziś jestem zdrów wraz z tymi przyjaciółmi, którzy przemyśleli treść rad i wypowiedzi dr Jana Kwaśniewskiego z "Diety optymalnej" i "Tłustego życia". Od roku praktykujemy optymalne żywienie 1-3,5-0,5, które w ciągu kilku miesięcy postawiło Wojtka na nogi, mimo 3 lat trwającej depresji i 25kg nadwagi, teraz uczy się i pracuje, kiedy się spotykamy jest pogodny. A ja czuję się efektywnym i zdrowym entuzjastą prawdy o życiu, pracującym na urządzeniu do biostymulacji elektromagnetycznej RMS 2000 synergizującym układy sympatyczny i para sympatyczny. Podobne działanie wywiera Bicom emitujący prądy selektywne w "Arkadii". Te urządzenia rzeczywiście przyspieszają efekty zdrowia o wiele skuteczniej niż "ręce, które leczą" - zbadane przez komisje lekarsko-techniczne, którym udowodnić cokolwiek jest ciężko. Dlaczego?

Dlatego, że opierają się na faktach i dowodach z klinik, akademii itd.

Kończąc historię o sobie przyznam się jeszcze do  łuszczycy na głowie, łokciach i kolanach, ale pozostała po niej tylko kartoteka u pani dermatolog od czasu kiedy zastosowałem dietę. Zdrowiem cieszę się około roku i chciałbym podziękować Panu dr Janowi Kwaśniewskiemu i osobom, które umożliwiły mi nabycie cennej mądrości żywienia z odcinków "Dziennika Zachodniego"

Osobiście myślę uścisnąć dłoń "optymalnym" na zjeździe, który mi się marzy w Katowicach. Co sympatycy diety optymalnej myślą o stworzeniu organizacji, stowarzyszenia czy jakkolwiek nie nazwiemy, może  po prostu klubu wspólnego

STOŁU - ZDROWEGO ODŻYWIANIA? Wielu mądrych ludzi przyjęło ten model i styl życia z pożytkiem dla zdrowia swego i bliskich, może dobrze byłoby się zjechać na jedno miejsce i porozmawiać o tym, wspólnie podziękować Naszemu Doktorowi i poprosić o wykład czy cykl wykładów dla zdrowych i chcących być zdrowymi?

SEWERYN BAJOREK

SPIS ARTYKUŁÓW